Koniec procesu neonazisty Adriana P.

W Sądzie Rejonowym w Ostrowie Wielkopolskim zakończył się proces przeciwko Adrianowi P., mieszkańcowi Ostrowa Wielkopolskiego, określanemu przez część środowisk jako neonazista. Podczas ostatniej rozprawy sąd odtworzył nagrania z kamer nasobnych policjantów, a później strony wygłosiły mowy końcowe.

O jakie czyny oskarżono Adriana P.?

Akt oskarżenia obejmuje kilka przestępstw z Kodeksu karnego:

  • Art. 190 kk – dotyczy kierowania gróźb karalnych, czyli grożenia innej osobie popełnieniem przestępstwa, co wzbudza u niej uzasadnioną obawę.
  • Art. 275 §1 kk – mówi o posługiwaniu się cudzym dokumentem tożsamości lub jego przywłaszczeniu.
  • Art. 278 §2 kk – dotyczy kradzieży, w tym także przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej.
  • Art. 241 §1 kk – odnosi się do ujawnienia bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego zanim zostaną one przedstawione w sądzie.

Pełnomocnik oskarżyciela: „Dowody jednoznacznie wskazują winę”

Prokurator przekonywał, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego.

– Zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że oskarżony Adrian P. dopuścił się zarzucanych mu w akcie oskarżenia czynów – mówił w sądzie.

Podkreślał również, że w sprawie nie ma okoliczności wyłączających bezprawność ani karalność czynów, a stopień społecznej szkodliwości należy uznać za wysoki. Jako okoliczność obciążającą wskazał uprzednią karalność oskarżonego za podobne przestępstwa.

Pełnomocnik wniósł o uznanie Adriana P. za winnego i wymierzenie następujących kar:

  • za groźby karalne – 6 miesięcy pozbawienia wolności,
  • za przywłaszczenie dokumentu – 1 rok pozbawienia wolności oraz 1000 zł nawiązki dla pokrzywdzonego,
  • za kradzież – 6 miesięcy pozbawienia wolności,
  • za ujawnienie informacji z postępowania – 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Łącznie wniósł o karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Prokurator wskazał również, że wyrok powinien pełnić funkcję wychowawczą i kształtować świadomość społeczną.

Pełnomocnik pokrzywdzonego, adwokat Damian Grzeszczyk, wniósł także o:

  • zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym,
  • zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 100 metrów,
  • podanie wyroku do publicznej wiadomości.
CZYTAJ  Tajemnicze światło nad Ostrowem. To byli ONI (ZDJĘCIA)

„Oskarżony przyznał się wcześniej”

Pełnomocnik pokrzywdzonego podkreślał, że na wstępnym etapie postępowania Adrian P. przyznał się do zarzucanych czynów, a późniejsza linia obrony – jego zdaniem – została przyjęta jedynie w celu złagodzenia ewentualnej kary.

Obrońca: „Mało było faktów”

Zupełnie inaczej sprawę widzi obrońca oskarżonego. W swojej mowie końcowej zarzucił wcześniejszym wystąpieniom brak faktów.

– Mało było w poprzednich mowach końcowych faktów – mówił adwokat.

Według niego przyznanie się Adriana P. do winy padło w momencie, gdy powstało porozumienie procesowe z prokuratorem, jednak później pokrzywdzony miał się z tego układu wycofać.

Obrońca podkreślił, że jego klient częściowo przyznał się jedynie do zabrania plecaka pokrzywdzonego, natomiast pozostałe zarzuty – w jego ocenie – nie zostały udowodnione.

Spór o przebieg zdarzenia

Jednym z głównych punktów spornych jest zdarzenie z listopada 2023 roku. Według pokrzywdzonego Adrian P. miał mu grozić i zachowywać się agresywnie. Oskarżony twierdzi jednak, że to on został sprowokowany i opluty.

Obrońca powołał się na relację świadka – pracownika obcego pochodzenia – który miał widzieć zajście. Z jego relacji wynikać ma, że Adrian P. mówił pokrzywdzonemu, aby „dał mu spokój”, a bardziej agresywną postawę miał prezentować właśnie pokrzywdzony.

– Czy tak zachowuje się osoba, która się boi, czy raczej ktoś, kto dąży do konfrontacji? – pytał retorycznie obrońca.

Nagrania z kamer policjantów

Podczas rozprawy odtworzono nagrania z kamer nasobnych policjantów, którzy interweniowali na miejscu zdarzenia. Z nagrań – według obrony – wynika, że funkcjonariusze uspokajali nie tylko oskarżonego, ale również pokrzywdzonego.

Adwokat zwrócił też uwagę, że dzień wcześniej obaj mężczyźni spotkali się podczas konfrontacji w innej sprawie, a pokrzywdzony miał wiedzieć, gdzie oskarżony wykonuje zasądzone prace społeczne.

Konflikt ideologiczny

Zdaniem obrońcy między mężczyznami istnieje długotrwały konflikt o podłożu ideologicznym.

– Nie od tego jest sąd, żeby stwierdzać, który z nich ideologicznie ma rację – podkreślił.

W jego ocenie zeznania pokrzywdzonego powinny być analizowane bardzo ostrożnie, ponieważ pochodzą od osoby pozostającej w silnym konflikcie z oskarżonym.

CZYTAJ  Lodowisko zaprasza na wielki finał sezonu!

Spór o ujawnienie informacji

Ostatni zarzut dotyczy ujawnienia informacji z postępowania przygotowawczego. Obrona argumentuje, że wiadomość została wysłana tylko do jednej osoby, dlatego – zdaniem adwokata – czyn ten powinien być kwalifikowany co najwyżej jako wykroczenie.

Wniosek o uniewinnienie

Obrońca wniósł o:

  • uznanie czynu związanego z ujawnieniem informacji za wykroczenie,
  • uniewinnienie Adriana P. od pozostałych trzech zarzutów.

– Wiem, wysoki sądzie, że Adrian P. święty nie jest. Absolutnie. Historię jego znamy. To jednak nie oznacza, że jeśli ktoś powie, że coś zrobił Adrian P., to znaczy, że rzeczywiście tak było – mówił.

Jak podkreślił, w procesie karnym jeśli istnieją dwie prawdopodobne wersje zdarzeń, nie można przyjmować tej mniej korzystnej dla oskarżonego.

Wyrok w tej sprawie ma zostać ogłoszony w późniejszym terminie.

1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
sasquad
21 minut temu

Walić moskiewską pacynkę na usługach Kremla z niedojebaniem umysłowym

1
0
Napisz co o tym sądziszx