Nawet 120 tysięcy złotych rocznie na same przejazdy służbowe! Takie kwoty pojawiają się w najnowszych sprawozdaniach parlamentarzystów z naszego regionu. Posłowie i senatorowie, oprócz wynagrodzenia oraz diet, otrzymują również pokaźne środki publiczne na prowadzenie biur, zatrudnianie pracowników i wykonywanie mandatu. Część tych pieniędzy pochłaniają podróże.
Sprawdziliśmy rozliczenia parlamentarzystów związanych z Kaliszem za 2025 rok. W wielu przypadkach największą pozycją wydatków są wynagrodzenia pracowników biur poselskich. Rekordzistą okazał się Mariusz Witczak z KO, który przeznaczył na ten cel ponad 122 tysiące złotych. Tuż za nim znalazła się Alicja Łuczak z KO z kwotą 120 tysięcy złotych. Niewiele mniej wydał Andrzej Grzyb z PSL – około 119 tysięcy złotych.
Znacznie większe emocje budzą jednak tzw. kilometrówki. To właśnie z tej puli rozliczane są przejazdy związane z wykonywaniem mandatu.
Najwięcej na podróże wydali Jan Dziedziczak i Piotr Kaleta z PiS. Każdy z nich rozliczył po około 48 tysięcy złotych. Niewiele mniej kosztowały nas przejazdy Karoliny Pawliczak z KO – 46 tysięcy złotych. Katarzyna Sójka z PiS wydała na ten cel ponad 43 tysiące złotych.
Są jednak także parlamentarzyści, którzy potrafili zmieścić się w znacznie niższych kwotach. W czasach, gdy wielu mieszkańców regionu liczy każdą złotówkę wydawaną na paliwo, uwagę zwracają osoby, które wykonywały swoje obowiązki przy znacznie mniejszych kosztach podróży. Ich wydatki były nawet o połowę niższe od rekordzistów, co pokazuje, że aktywność parlamentarna nie zawsze musi oznaczać maksymalne wykorzystanie dostępnych limitów.
Ciekawie wygląda również kategoria „inne wydatki”. Znajdują się tam m.in. zakupy artykułów spożywczych, kwiatów, usługi cateringowe, wynajem sal na spotkania z mieszkańcami czy rozmaite koszty organizacyjne związane ze sprawowaniem mandatu.
W tej rubryce liderką została Barbara Oliwiecka z klubu Centrum (dawniej Polska 2050), która wydała około 50 tysięcy złotych. Szczególną uwagę zwraca pozycja dotycząca parkingów, autostrad i wynajmu samochodów. Na ten cel posłanka przeznaczyła ponad 37 tysięcy złotych.
Choć wszystkie wydatki są zgodne z obowiązującymi zasadami rozliczania ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego, to właśnie koszty podróży od lat budzą największe zainteresowanie podatników. W końcu są to pieniądze pochodzące z publicznej kasy, a każda złotówka wydana przez parlamentarzystów pochodzi z kieszeni obywateli.






