Poniżej przedstawiamy historię rodziny z Ukrainy, która przyjechała tutaj rozpocząć lepsze życie. Wkrótce mężczyzna padł ofiarą podejrzenia o molestowanie córki. Obecnie rodzina zorganizowała zbiórkę na pomoc prawną.
Półtora roku temu wraz z mężem i 3-letnia córeczką przyjechaliśmy do Polski. Po przyjeździe dostaliśmy pracę w zakładzie mięsnym w Zdunach, a naszą córeczkę zapisaliśmy do przedszkola (…) w Krotoszynie. Alisa szybko podbiła serca opiekunów. Bardzo szybko ta bajka zmieniła się w koszmar. Nasza córka kilka razy w domu opowiadała, że niedługo pójdzie do nowej rodziny. 24 sierpnia 2021r. nie zastaliśmy Alisy w przedszkolu.
Okazało się, ze Pani dyrektor zgłosiła do prokuratury, że Alisa mogła być molestowana przez swojego ojca.
Nikt nie chciał nam udzielić żadnych informacji i bez naszej zgody córka przeszła przez badanie ginekologiczne oraz psychologiczne. Trafiła tez do wskazanego przez PCPR rodzinnego domu dziecka w Chachalni.
Tata Alisy otrzymał sądowy zakaz zbliżania się do dziecka, a ja po tygodniu odzyskałam córkę pod warunkiem tymczasowego zamieszkania w Specjalistycznym Ośrodku Wsparcia dla Ofiar Przemocy Rodzinie w Zdunach.
W grudniu sprawa została umorzono, jednak Alisa do dziś nie widziała swojego taty.
Zostaliśmy pozbawieni wsparcia prawnego i pomocy psychologicznej. Nie mogę pracować, ponieważ Alisa boi się iść do przedszkola. Codziennie córka pyta kiedy zobaczy tatę, a ja nie wiem co mam jej powiedzieć. Nie mamy pieniędzy aby opłacić dobrego adwokata, który doprowadzi sprawę do końca i pomoże naszej rodzinie znów być razem. Wierzymy, że Polska jest pełna ludzi o wielkich sercach, którzy wesprą nasza zbiórkę.
Prezes PKN Orlen opublikował stanowisko, w którym zapowiedział zerwanie umów z tymi kontrahentami, którzy od wczoraj podnieśli ceny paliw. W Błaszkach, 30 kilometrów od Kalisza cena wzrosła nawet do 9,99 zł/litr.
W trybie natychmiastowym rozwiążemy umowę z tą stacją, jak również z każdym innym odbiorcą naszych paliw czy operatorem stacji korzystającej z naszego szyldu, który będzie próbował wykorzystać aktualną sytuację do nieuczciwych praktyk i manipulowania cenami paliw.
Na większości stacji paliw w powiecie ostrowskim wzrosty były powyżej 25 gr.
Jednocześnie władze Orlenu zapewniają, że paliwa nie zabraknie. Jeśli występują chwilowe braki to są spowodowane wczorajszą szarżą na stacje paliw, zwłaszcza tych, którzy tankowali do czego popadnie – nawet do konewki.
„PKN Orlen, Grupa Lotos i PERN monitorują sytuację na bieżąco i są przygotowane na każdy scenariusz. Polska dysponuje odpowiednimi zapasami surowca i zdywersyfikowanymi, różnorodnymi, źródłami dostaw ropy naftowej” – podkreśliły spółki.
Stan na 9 rano w Kaliszu brak paliwa na kilku stacjach paliw
Po godzinach pracy ostrowianie oraz mieszkańcy całej południowej Wielkopolski ruszyli na stacje paliw. Przyczyną jest wojna na Ukrainie i obrazki w mediach pokazujące jak sznur aut wyjeżdża z Kijowa.
Z tyłu głowy każdy obawia się, że konflikt może się rozszerzyć o kolejne kraje i stąd zamiar posiadania pełnego baku.
Przypominamy, że do granicy z Niemcami lokalnymi drogami jest 250 kilometrów, a autostradą 300.
Najgorzej jest w małych miejscowościach gdzie jest mniej stacji paliw. W Ostrowie Wielkopolskim są po 2-3 auta do dystrybutora, ale liczba może wzrosnąć.
Około godziny 18 policja była zmuszona regulować ruchem przy drogach wjazdowych. Na niektórych stacjach podniesiono ceny o kilkadziesiąt groszy. W Fabianowie wystawiono pachołki, co może sugerować, że zapas paliwa skończył się.
Do niecodziennego zdarzenia drogowego doszło w miejscowości Grabów nad Prosną w rejonie marketu Dino. Kierujący pojazdem marki Rover dosłownie „przefrunął” nad rondem.
23 lutego br. o godzinie 09:10 dyżurny ostrzeszowskiej komendy otrzymał powiadomienie o zdarzeniu drogowym, do którego doszło w rejonie marketu Dino w Grabowie nad Prosną.
Skierowani na miejsce funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego ustalili, że 34-letni mieszkaniec gm. Grabów nad Prosną, kierując pojazdem marki Rover, najprawdopodobniej zasnął za kierownicą, w wyniku czego uderzył w wysepkę ronda i „przefrunął” nad nią pojazdem, a następnie uderzył o jezdnię. Mężczyzna próbował uciec z miejsca, lecz uniemożliwił mu to kierujący pojazdem ciężarowym zajeżdżając mu drogę.
W wyniku podjętych czynności okazało się, że 34-latek kierował samochodem znajdując się w stanie nietrzeźwości. Urządzenie kontrolno-pomiarowe wykazało 1,44 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, co daje prawie trzy promile.
W pojeździe oprócz kierowcy znajdowała się 46-letni pasażerka, obywatelka Ukrainy. Na skutek tego zdarzenia nikt z uczestników nie odniósł obrażeń ciała.
Policjanci zatrzymali sprawcy uprawnienia do kierowania pojazdami, a pojazd odholowano. Za popełnione przestępstwo odpowie on przed sądem.
Sąd Rodzinny w Pleszewie podjął nieprawomocną decyzję, że 16-latek będzie odpowiadać za udział w podwójnym morderstwie jak dorosły. Różnica jednak będzie polegała na tym, że nie będzie mu groziło dożywocie. Na rozpoczęcie procesu będzie trzeba czekać około roku. Jest to spowodowane kolejką w laboratoriach badających próbki z miejsc gdzie popełniono przestępstwa. Nie ma nawet wyników do innego morderstwa, do którego doszło na ogródkach działkowych w tym samym mieście.
Motywem ostatniego makabrycznego zdarzenia prawdopodobnie była zemsta i chęć przejęcia udziałów w spółce. Zatrzymani usłyszeli w ubiegłym tygodniu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Najmłodszy, 16-letni chłopak przebywał w ośrodku dla nieletnich.
Przypomnijmy, że do dramatycznej sytuacji doszło 13 lutego w Pleszewie. Do biura w jednym z budynków weszło kilku mężczyzn, którzy zaatakowali trzy osoby znajdujące się w środku. Dwie osoby – 51-latek i 35-latek zginęły, trzecia trafiła do szpitala. Ofiarom poza ciosami kijami bejsbolowymi zadawano także rany nożem i wbijano śrubokręt w klatkę piersiową. Jak się później okazało, 41-latek, który jako jedyny przeżył napaść, zaplanował zabójstwo.
Napastników szybko jednak udało się schwytać i 15 lutego postawiono im zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. To młodzi mężczyźni od 16 do 22 lat. Pięciu z zatrzymanej szóstki aktualnie przesiaduje w areszcie. Czyn ten zagrożony jest karą od 12 lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Sprawą 16-latka zajmował się Sąd Rodzinny w Pleszewie. Został skierowany na 3 miesiące do izolacji w ośrodku dla nieletnich. Nieletni również odpowie przed sądem jak osoba dorosła. Wnioskował o to prokurator, który przedstawił nastolatkowi zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
– Wynika to z uregulowań ustawy prawnej, która w przypadku sprawców przestępstw, którzy ukończyli 15 rok życia i dopuścili się przestępstw, a w tym przypadku zbrodni zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Prawo dopuszcza wtedy możliwość odpowiedzialności takiej osoby, jak dorosłych – informuje Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim
Od tej decyzji mogą odwołać się obrońcy nastolatka.
Odnalezieniem ciała 23-latka zakończyły się kilkudniowe poszukiwania. W akcji brała udział ostrowskie grupy poszukiwawcze, policja oraz strażacy ochotnicy. Mężczyzna był mieszkańcem Orli w gminie Koźmin Wlkp.
Młody mężczyzna zaginął w czwartek w okolicy Borzęciczek. Natomiast od niedzieli sukcesywnie przeszukiwano rozległy teren. W akcji brali udział bliscy zaginionego, znajomi oraz służby.
Ciało znajdowało się przy plocie. Nie powiesił się
Rolnicy, również z Wielkopolski, pojechali dziś do Warszawy. Zgodnie z wolą części naszych mieszkańców, postanowili zablokować centrum Warszawy. Udało im się dotrzeć na odległość 3 kilometrów od obranego za cel Pałacu Kultury i Nauki.
Kolumna ciągników pojawiła się w Warszawie po godzinie 9. Manifestujący zostawili jednak traktory 3 kilometry od celu i pieszo ruszyli pod Pałac Kultury i Nauki, a następnie pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
Protest pod hasłem „Godna płaca za ciężką pracę” rozpoczął się o godzinie 7.00. Jak zapowiedziała Agrounia, w stolicy miała pojawić się „setka traktorów”. „Oprócz tego autokary ludzi niemal z całego województwa. Dołączają górnicy, przedsiębiorcy” – napisali w zapowiedzi.
Do Warszawy przyjechało ponad 250 pojazdów. Część z nich została po drodze zatrzymana przez policję.
– Polska wieś to nie są już brudne kalosze i słoma z butów. To drogie traktory na kredyty i normalne rodziny. Mamy wiele do stracenia – mówił Michał Kołodziejczak, lider Agrounii.
Jak czytaliśmy w opisie wydarzenia, rolnicy są „zdeterminowani i wściekli”. Z Sochaczewa traktorami wyjechali o 7. „Dojedziemy tam, gdzie się da. Na manifestacji może być kolumna ponad 100 potężnych rolniczych maszyn” – zapowiadali.
10 lat temu miało dochodzić do obrzydliwego procederu, w ramach którego Leszek S. miał molestować 9 dziewczynek. Mieszkaniec powiatu krotoszyńskiego stanął dziś przed lokalnym sądem, a mężczyznę doprowadzono z aresztu śledczego.
Sprawca grasował na terenie jednej z wiosek w powiecie krotoszyńskim. Jak donoszą lokalne media, mężczyzna sprawiał wrażenie przykładnego męża, ojca, gospodarza. Był praktykującym katolikiem. Dziewczynki były spokrewnione z oprawcą.
Jak sprawa wyszła na jaw? W szpitalu jedna z pokrzywdzonych – 17-latka – próbowała popełnić samobójstwo. W rozmowie z lekarzem wyjawiła, że nie radzi sobie z tym co ją spotkało ze strony oskarżonego. Kiedy matka ofiary złożyła zawiadomienie, na policję zgłosiły się kolejne pokrzywdzone.
Proceder miał trwać w różnym okresie czasu. Niektóre pokrzywdzone są dziś już pełnoletnie, ale w chwili styczności z Leszkiem S. były nieletnie. Z niektórymi rodzinami był zaprzyjaźniony.
Zarzut oszustwa postawili jarocińscy śledczy mieszkance powiatu poznańskiego, która jedną z jarocińskich firm kateringowych naraziła na straty ponad 260 tys. zł. Ponieważ 28-latka przestępstwa dopuściła się w warunkach recydywy, w więzieniu może spędzić nawet 12 lat.
Nie gotowała, nie miała własnej firmy, a na obiadach na wynos w ciągu zaledwie pół roku zarobiła 264 tys złotych. Zarobiła, bo oszukała firmę, która prowadziła działalność kateringową.
Pomysł na szybki i łatwy zarobek wyglądał tak, że 28-latka podająca się za przedstawiciela handlowego, zamawiała z legalnie działającej firmy posiłki, a następnie sprzedawała je zwerbowanym na portalach społecznościowych klientom. Sprzedaży dokonywała po znacznie niższej, konkurencyjnej cenie. Gotowe dania z Jarocina pod Poznań trafiały za pośrednictwem kuriera.
Pieniądze, które uzyskiwała ze sprzedaży, trafiały na jej prywatne konta. Do firmy, z której posiłki pochodziły, systematycznie wysyłała potwierdzenia dokonanych na ich konto przelewów za zamówiony towar. Potwierdzenia były jednak fikcyjne i bez pokrycia finansowego.
Informacje o oszustwach dotarły do policjantów zajmujących się przestępczością gospodarczą, którzy rozpoczęli poszukiwanie sprawcy. Prowadzone przez nich czynności operacyjne zakończyły się wytypowaniem osoby podejrzanej. Zebrany materiał wskazywał, że oszustwa mogła dokonać mieszkanka powiatu poznańskiego, a potwierdziły to przeszukania dokonane przez śledczych w jej miejscu zamieszkania.
Sprawczynią okazała się 28-letnia kobieta, która na swoim koncie miała już udowodnione inne przestępstwa tego rodzaju. 3 lutego kryminalni przedstawili jej zarzut popełnienia oszustwa na szkodę firmy z Jarocina. Przestępstwa popełnionego w warunkach recydywy co oznacza, że może ona spędzić w więzieniu nawet 12 lat.
W toku prowadzonego śledztwa policjanci dokonali także zajęcia mienia o wartości blisko 50 tys. zł na poczet przyszłej kary.
Zaginął 23-letni Kacper Andrzejewski z Orli (gm. Koźmin Wlkp.). Po raz ostatni widziano go w czwartek (17 lutego) w Borzęciczkach (gm. Koźmin Wlkp). gdzie znaleziono jego telefon. Od tego czasu nie ma z nim kontaktu. Mężczyzna w chwili zaginięcia ubrany był w szaro-granatową kurtkę oraz granatowe spodnie marki Puma. 23-latek ma wygolone boki głowy i nosi włosy związane w kitkę. Jeżeli ktokolwiek ma informacje na temat miejsca, w którym może przebywać proszony jest o kontakt z policją.
W niedzielę na terenie Borzęciczek prowadzono akcję poszukiwawczą, w której brało udział ponad 60 osób – ratownicy z ostrowskiej grupy Szukamy i Ratujemy, policjanci, strażacy z OSP Borzęciczki, Ochotnicza Straż Pożarna Koźmin Wielkopolski i Ochotnicza Straż Pożarna Czarny Sad oraz cywilni ochotnicy. Przeszukano 165 hektarów. Mężczyzny nie udało się odnaleźć.
Kolejny Alert RCB otrzymują mieszkańcy naszego regionu. Jesteśmy w nim ostrzegani przed porywistym wiatrem i możliwą burzą. Sprawdziliśmy co faktycznie ma być.
Poniedziałkowy poranek i do południe upłynie pod znakiem wiatru, który będzie osiągać prędkość około 75 km/h, czyli znacznie mniejszą niż w sobotę.
Opad deszczu to około 8 litrów na m2, co nie jest dużą wartością. Powinien przestać padać w godzinach porannych.
To właśnie sygnalizacja świetlna ma sprawiać, że będzie bezpieczniej. Co prawda, dzięki światłom jest najczęściej jest mniej wypadów, więc te spełniły swoją rolę. Mimo to, znajdą się i tacy, którzy czerwone światło zauważą dopiero w ostatnim momencie.
Do zdarzenia doszło w piątek 18 lutego przed godziną 20:00. Na skrzyżowaniu w Skarszewie, na prostym odcinku drogi wojewódzkiej 470 Kalisz – Turek, ciężarówka uderzyła w osobówkę z powiatu ostrowskiego. – ustalił portal faktykaliskie.info
– Kierowca ciężarowego daewoo najechał na tył osobowego citroena. Kierowca osobówki zatrzymał się na czerwonym świetle, a ciężarówki nie zachował bezpiecznej odległości – przekazuje Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu
Oboje z kierujących byli trzeźwi. Na szczęście poza wgniecionym samochodem, nikt więcej nie ucierpiał. Na czas pracy służb, na drodze były utrudnienia. Zdarzenie zakwalifikowano jako kolizję drogową.
To właśnie to skrzyżowanie przez długi czas było uznawane za feralne, a sygnalizacja świetlna miała poprawić bezpieczeństwo i usprawnić ruch.
Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych Mieszkańców Gminy Dobrzyca we współpracy z Gminą Dobrzyca oraz Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej organizuje zbiórkę materiałów budowlanych oraz środków finansowych w celu pomocy osobom poszkodowanym po przejściu przez Gminę Dobrzyca w nocy 17 lutego 2022 r. trąby powietrznej.
Środki finansowe należy wpłacać na specjalnie wydzielone subkonto:
Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych Mieszkańców Gminy Dobrzyca
Wykaz niezbędnych materiałów budowlanych, które można przekazać na rzecz potrzebujących:
– cegła ceramiczna
– cement
– wapno
– papa termozgrzewalna
– styropapa
– drewno – łaty 4×5 cm
– wełna mineralna
– styropian różnej grubości
– membrana
– materiały na podbitki – drewniane/panele
– blachodachówka
– gwoździe, śruby, śruby do mocowania łat, haczyki do dachówek
– rynny okapowe i rury spustowe o przekroju 14 cm
– gładka blacha do opierzenia – malowana proszkowo
Ponadto zwracamy się z prośbą o pomoc niematerialną w postaci usług dekarskich, dekarsko-ciesielskich, usług murarskich i ogólnobudowlanych.
W sprawie materiałów oraz usług proszę o kontakt z Panem Wojciechem Maniakiem -Prezesem Stowarzyszenia Inicjatyw oraz Dyrektorem Gminnego Centrum Kultury w Dobrzycy – tel. 664 027 558
Jeszcze nie do końca uporano się ze skutkami porywistego wiatru, który dał się we znaki w miniony czwartek, a prognozy już mówią o kolejnym froncie nadciągającym nad Polskę. Zmiana pogody będzie związana z wędrówką chłodnego frontu atmosferycznego niżu „Eunice”.
Polscy łowcy burz przewidują, że w sobotę choć wiatr będzie porywisty, to nie powinno być tak gwałtownych nawałnic, które miały miejsce w czwartek. Należy spodziewać się, że w części kraju pojawią się także burze.
Co prognozy mówią o spodziewanej sytuacji w Południowej Wielkopolsce? Według modelu „GFS” pierwsze podmuchy wiatru odczujemy wieczorem. Rozpoczną się od siły 70 km/h. Do północy przybiorą na sile do około 83 km/h. O godzinie 5 rano mogą mieć prędkość 91 km/h. Od godziny 9 wiatr zacznie słabnąć.
Drugi model (ECMMWF 9km) zakłada, że wiatr dopiero zacznie wyraźnie wzrastać na sile po godzinie 9 rano by o godzinie 13 przybrać prędkości wynoszącą nawet 105 kilometrów na godzinę. Który będzie bardziej trafny, przekonamy się już jutro.
Przypominamy o konieczności zabezpieczenia przedmiotów podatnych na porwanie przez wiatr. Należy zachowywać ostrożność podczas mijania drzew.
Tak mogło wyglądać tornado, które zniszczyło domy i las w Dobrzycy i Sośnicy
Kilkadziesiąt domów zostało uszkodzonych po prawdziwej trąbie powietrznej, która przeszła przez gminę Dobrzyca w powiecie pleszewskim.
Największe zniszczenia są w samej miejscowości Dobrzyca. Tu wstępne szacunki mówią o uszkodzonych 20 domach. W sąsiedniej wsi Sośnica uszkodzonych jest 10 dachów.
Strażacy zabezpieczają budynki przed dalszymi zniszczeniami, które mógłby spowodować deszcz. q
Aktualizacja: W gminie Dobrzyca po przejściu trąby powietrznej uszkodzonych jest co najmniej czterdzieści domów. Jak powiedział starosta powiatu pleszewskiego, gdzie leży miejscowość, kilkanaście rodzin nie ma gdzie mieszkać. Przygotowywane są dla nich specjalne miejsca noclegowe.
– Takiego pobojowiska i skali zniszczeń nigdy nie widziałem. Jak przyjechałem rano do poszkodowanych, to łzy w oczach mi stanęły – powiedział burmistrz Dobrzycy od 15 lat, Jarosław Pietrzak. – Łzy stanęły mi w oczach, jak zobaczyłem to pobojowisko po huraganie w Dobrzycy – mówił.
Mieszkańcem Dobrzycy jest starosta powiatu pleszewskiego Maciej Wasilewski. – Zniszczenia są potężne – powiedział i dodał, że niektóre domy nadają się już tylko do rozbiórki, na pewno nie można w nich mieszkać. Zniszczone są ściany, szczyty domów, dachy i powyrywane okna. Jak dodał, kilkanaście rodzin nie ma już gdzie mieszkać.
„Zerwał się wiatr. Nagle zaczęło wszystko fruwać” W Dobrzycy mieszkają blisko cztery tysiące osób. – Trąba przeszła przez ulicę Krótką niszcząc po drodze dom w dom po dwóch stronach jezdni. Zahaczyła też część zabudowań przy ulicach Krotoszyńskiej i Czarneckiego – powiedział starosta powiatu pleszewskiego.
– Pierwszy raz coś takiego przeżywałam. Nie widziałam jeszcze takiego czegoś. Sąsiad nie ma dachu, ja mam okna powybijane – mówiła jedna z mieszkanek Dobrzycy.
– Akurat wstałam do pracy. Tak jakby dom się zawalał, jakby z nieba kamienie leciały. To trwało sekundę, może dwie, trzy. Widziałam wiry. Jest tragedia – mówiła inna z poszkodowanych. – Zerwał się wiatr. Nagle zaczęło wszystko fruwać – relacjonowała jedna z kobiet.
Burmistrz poinformował, że w terenie działają komisje socjalne, wydelegowane z urzędu gminy. Zadaniem pracowników jest sporządzenie protokołów w celu jak najszybszego uruchomienia pierwszych środków pomocowych z Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu w wysokości po 6 tys. zł na dom. – Dodatkowo gmina powołała trzy komisje budowlane, których zdaniem jest dokładne oszacowanie powstałych szkód w celu uruchomienia dla poszkodowanych środków rządowych – przekazał Pietrzak.
Podjęto też działania w celu zabezpieczenia ewentualnych miejsc noclegowych dla poszkodowanych. Mieszkańcy i strażacy zabezpieczają domy przed ewentualnym deszczem. – Wszyscy z pokorą podeszli do tragicznych wydarzeń, wzajemne sobie pomagają i pracują nad likwidowaniem skutków nawałnicy w celu zabezpieczenia domów przed poważniejszymi zniszczeniami – powiedział komendant pleszewskiej straży pożarnej Roland Egiert.
Wojewoda Michał Zieliński przedstawił formy pomocy, na którą mogą liczyć samorządy w obliczu walki z żywiołem.
– Pierwsza forma to pomoc doraźna wysokości 6 tysięcy złotych, które można otrzymać bardzo szybko. To tylko kwestia złożenia wniosku przez mieszkańca, szybka ocena przez gminę, która przekazuje wniosek do wojewody. Wszystkie wnioski, które wpłynęły do południa zostały już rozpatrzone pozytywnie, a pieniądze zostały przelane na konto gminy Dobrzyca – mówił wojewoda wielkopolski Michał Zieliński.
– Druga forma pomocy jest skierowana do osób, które w skutek wichury mają uszkodzone domy, mieszkania lub też budynki gospodarcze. W tym przypadku można liczyć na dużo większe dofinansowanie w wysokości do 200 tys. zł. Przez gminę musi być powołana specjalna komisja, która ocenia straty dla budynków mieszkalnych – tłumaczył wojewoda.
W ostatnich godzinach straż pożarna interweniowała blisko 2 tysiące razy, z czego interwencji, które dotyczyły budynków mieszkalnych było ponad 600. Szczególnie ucierpiał powiat pleszewski, kaliski oraz turecki. W skali województwa poszkodowana jest jedna osoba – drzewo przewróciło się na mieszkańca Ostrowa Wielkopolskiego.
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tragedii, do której doszło jesienią ubiegłego roku w Tłokini Kościelnej w gminie Opatówek. 8-letni chłopiec zmarł po przygnieceniu przez maszynę rolniczą. Śledczy po analizie materiałów zakwalifikowali zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek. – informuje portal faktykaliskie.info
Do tragedii doszło 15 października 2021 roku. Około 18:00 w jednym z gospodarstw w Tłokini Kościelnej maszyna rolnicza przygniotła 8-letniego chłopca.
Pierwsza informacja dotyczyła zaginięcia dziecka. Po chwili okazało się, że zostało odnalezione i jest przygniecione przez maszynę rolniczą – przekazywała nam wówczas policja.
Na miejscu interweniował ambulans, strażacy, a także śmigłowiec LPR. Pomimo godzinnej reanimacji życia dziecka nie udało się uratować.
W wyniku przeprowadzonego postępowania ustalono, że chłopiec wyszedł na podwórze wyrzucić śmieci. Kiedy nie wracał, rodzice zaczęli go szukać i właśnie na terenie tej nieruchomości rolnej ujawnili jego ciało przygniecione przez opryskiwacz- maszynę rolniczą. Pomimo prób reanimacji, niestety nastąpił tragiczny skutek – przekazuje Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Prokuratura po analizie stwierdziła, że nie doszło tu do zaniedbań czy innego typu przestępstwa i wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa.
Czynności, które zostały przeprowadzone w toku postępowania, w tym między innymi opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej nie wykazała udziału osób trzecich i pozwoliła to konkretne zdarzenie rozpoznawać w kategorii nieszczęśliwego wypadku. Z powyższych przyczyn postępowanie w tej sprawie zostało umorzone – informuje Prokuratura.
Wobec wszystkich pięciu pełnoletnich podejrzanych Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim zastosował 3-miesięczny areszt. Szósty podejrzany to 16-latek. W jego przypadku Sąd Rodzinny z Pleszewa podejmie decyzję czy ma odpowiadać za zbrodnię jak osoba dorosła.
Na jaw wyszły nowe fakty. Sprawcy jechali do biura przy Placu Kościuszki w Pleszewie w konkretnym celu. Zamierzali zamordować dwóch biznesmenów. Świadczą o tym ich zeznania oraz fakt, że wzięli ze sobą worki i łopaty. W trakcie morderstwa doszło między nimi do kłótni i plan poszedł według innego scenariusza, który jak widać był niedoskonały. Zwłoki zamierzali zakopać za jednym z domów.
Dziś w sądzie i wczoraj w prokuraturze jeden ze sprawców miał nogę w gipsie. To syn prowodyra całego zdarzenia.
Podejrzani w sądzie byli bardzo pokorni, a jeden z nich płakał na sali rozpraw. Prawdopodobnie dotarła do nich wizja, że do końca życia mogą oglądać świat przez więzienne kraty.
Czworaczki przyszły na świat w sobotę. Są owocem miłości państwa Izabeli i Błażeja Maciejewskich z Wilkowyi k. Jarocina. Rozwiązanie ciąży nastąpiło w poznańskim szpitalu. Ku zaskoczeniu rodziców, którzy spodziewali się trojga dzieci, na świat przyszły cztery noworodki. Jedno dostali gratis od losu, bo podczas badań rozpoznawano tylko troje z nich.
Z brzuszka mamy wyciągnięto trzy dziewczynki i chłopca. Syn waży 1.860 gramów, dziewczynki 1.750 gramów, 1.590 gramów, 1.240 gramów. Pan Błażej w pierwszych rozmowach z dziennikarzami wyraził pewne obawy o poradzenie sobie z czwórką dzieci, ale jest pozytywnie zdeterminowany, żeby podołać zadaniu. Przed rodzicami konieczność zakupu dodatkowego lub innego wózka oraz większego samochodu.