BYŁEM POLICJANTEM

Udostępnij
Tweet

Może ktoś jest ciekawy jak wygląda świat oczyma policjanta. Obecnie jestem kierowcą angielskiego autobusu, ale wcześniej przez krótki czas byłem policjantem. Postaram się wyjaśnić jak niektóre kwestie wyglądają z perspektywy policjanta, bo czytając komentarze mam wrażenie, że wiele osób ma bardzo mylne wyobrażenie o służbie w Policji. Postaram się naświetlić jak wygląda praca policjanta i dlaczego mimo chęci policjant nie może lepiej wykonywać swojej pracy. Z góry przepraszam, że ewentualne błędy stylistyczne i niedociągnięcia (tekst napisałem spontanicznie), pseudonaukowe analizy (lubię sobie czasem poanalizować) – tekst nie ma być naukowym studium a jedynie moim subiektywnym punktem widzenia.

Społeczeństwo w oczach policjanta

Wśród ludzi krytykujących Policję można wyróżnić osoby stawiające racjonalne, poparte faktami zarzuty i osoby, które za jedyny cel stawiają sobie obrażanie policjantów i wpisywanie gdzie się da idiotycznego hasła hwdp – z tymi nie ma sensu dyskutować, z czasem, gdy dorosną przejdą do któregoś z pozostałych obozów. Przeważnie są to młode osoby, wychowywane przez starszych kolegów i drobnych pijaczków. Niechęć do Policji pozwala im poczuć się kimś lepszym niż są w rzeczywistości, daje im poczucie przynależności do jakiejś grupy. Przeważnie takie osoby dorastają, zakładają rodziny, idą do pracy. Wtedy nagle zauważają, że to co wcześniej było „fajowe i zajebiste” jest denerwujące. Dawniej głośne pijackie wrzaski i śmiechy (kiedy samemu się te wrzaski powodowało) były synonimem luzu, dobrej zabawy i bezkarności. Cisza nocna była faszystowskim wymysłem ograniczającym wolność. Kiedy pojawia się dziecko, które ciągle płacze nie dając się wyspać a nazajutrz trzeba wstać do pracy o szóstej, podejście do pijackiego towarzystwa nagle się zmienia. Już nie jest tak fajnie i były hwdpowiec sięga po telefon, żeby wezwać Policję. Przy tym taki „konfident” (jak jeszcze kilka lat temu sam by siebie nazwał) jest wtedy zwolennikiem stosowania metod radykalnych (czemu ich nie aresztujecie??!!! Nie możecie ich po prostu spałować??). Oczywiście nie wszyscy dorastają, nie wszyscy mają dzieci (a niektórym to nie przeszkadza w imprezowaniu) – wtedy taki weteran jest autorytetem i wychowawcą dla młodych hwdpowców.

Jeżeli chodzi o tych krytykujących Policję w rozsądny sposób to często ich krytyka jest uzasadniona, ale skierowana w niewłaściwą stronę. Ludzi zadowolonych z Policji praktycznie nie ma (jak ktoś ma być zadowolony z Policji skoro sami policjanci zdecydowanie zadowoleni nie są) – ci co są propolicyjni najczęściej uważają, że Policja jest nieskuteczna, nieśmiała i po prostu słaba. Nie będę ukrywał, że zaliczam się do tej ostatniej grupy. Jest jeszcze jedna gruba – tzw vipy (prokuratorzy, sędziowie, politycy, osoby znane z tv). Nieliczni są przyjemni, przeważnie juz samo zatrzymanie samochodu do kontroli powoduje u nich agresję a wyrażając swoje niezadowolenie nie przebierają w słowach. Uważają, że są ponad prawem. Do rzadkości należą tacy, jak komendant główny policji, który bez chwalenia się swoimi znajomościami i stanowiskiem kulturalnie przyjął należny mandat. Kiedyś zatrzymałem do kontroli jakąś lafiryndę – „narzeczoną” komendanta, który był rozwodnikiem, nawet taka kurew czuję się VIPem – na informację, że dostanie mandat zareagowała

– Czy wy wiecie z kim JA mieszkam????? Jutro wszyscy wylecicie z roboty! – i wcale nie była pijana. Oczywiście mandat dostała, komendant był na tyle przyzwoity, że słowem nic nie wspomniał o tej sytuacji, mimo, że z pewnością pani nie omieszkała zażądać od niego ukarania nas.

Ludzie w Policji

.

Testy psychologiczne są tak ułożone, aby osoby agresywne, z przerostem ambicji, lubiące mieć władzę odpadały. Psycholodzy odrzucali praktycznie każdego kto na rozmowie powtarzał „zawsze chciałem być policjantem” – do Policji przyjmowani byli ludzie stateczni. Niedawno głośno było o facecie , który był „za dobry dla Policji” – wszystkie media zrobiły z tego mały skandal, „że jak to ? Taki świetny kandydat – bierze 120 na klatę, ćwiczy boks tajski, skacze ze spadochronem, lubi sporty ekstremalne i nie dostał się do Policji???” A właśnie to była główna zmiana jaka się dokonała wraz z upadkiem komuny. Dawniej człowiek tak aktywny, lubiący działać i nie znoszący nudy byłby świetnym kandydatem i mógłby daleko zajść w ZOMO. Dziś osoby z ADHD, lubiące ryzyko są raczej niechętnie widziane w Policji, bo przy jakiejś akcji nie będą potrafiły zachować opanowania, gdy pijany szczeniak napluje mu w twarz, zbyt szybko wyciągną pałkę i afera gotowa.

Kompletną bzdurą jest twierdzenie, że testy inteligencji są po to, żeby przyjąć tych głupich. Ja starałem się test zrobić jak najlepiej (w testach tego typu osiągałem zawsze wyniki powyżej przeciętnej) i z psychotestów osiągnąłem lepszy wynik niż z testu sprawnościowego.

Zapewne tak jak wszędzie również wśród policjantów ludzie są różni . Ja jednak spotykałem w większości ludzi, których dało się lubić, mało tego odsetek różnego typu odchyleńców (cwaniaków, leni, zwykłych przygłupków) wśród znajomych policjantów był zdecydowanie niższy niż wśród znajomych spoza policji (zaznaczam, że praktycznie nie miałem znajomych wśród wyższej kadry i oficerów). W porównaniu do polskich kierowców ciężarówek, w Policji było o niebo lepiej, poziom kultury osobistej był zdecydowanie wyższy. Być może to wynik tego, że testy psychologiczne to jednak gęste sito i sporo psycholi na nich odpada. Wielu błędnie uważa, że dostać się do Policji można tylko po znajomości. Kiedyś może i tak było, obecnie liczba wakatów sięga kilku tysięcy a Policja ciągle obniża kryteria, więc policjantem może zostać każdy. Oczywiście nie prawdą jest stwierdzenie, że w Policji do kariery wystarczy zaangażowanie , inteligencja itp. Do kariery w Policji potrzebny jest jeden element – odpowiednio postawiony tatuś. Można rzec, że kadra oficerska to jedna wielka rodzina. Policja dzieli się na tych z frontu – marnie opłacanych, wykonujących całą brudną robotę i na „górę” – siedzących w ciepłych biurach, dnie spędzających na piciu kawy i ploteczkach i zgarniających co miesiąc grube tysiące. Z powodu istnienia tego podziału w Policji nie ma szans na poprawę. Policjanci znający się na swojej pracy, inteligentni i zaangażowani mają nikłe szanse na wyższe stanowisko, na którym mogliby dokonać pożytecznych zmian. Natomiast tym z „góry” na zmianach nie zależy, oni nie mają powodu do narzekań, im zależy tylko na tym by dobrze wypaść w mediach (stąd pogoń za statystykami) oraz na tym by wepchnąć na atrakcyjne stanowisko swoją rodzinę (stąd rozrastająca się biurokracja). Będąc policjantem trudno oprzeć się wrażeniu, że każda decyzja „góry” ma na celu utrudnienie pracy policjantom „z frontu”, dlatego powszechna jest opinia, że jest coraz gorzej, jest takie branżowe powiedzenie „kiedy będzie lepiej? Lepiej to już było”.

CZYTAJ  Ostrowianin chce napisać książkę o homoseksualistach

To, że Policja jako tako funkcjonuje to zasługa wyłącznie policjantów z najniższych stanowisk

Zarobki

Średnie zarobki policjanta to pewnie około 4000. Po takiej informacji wielu młodych ludzi marzy o wstąpieniu do formacji. Jednak media nie wspominają, że jest to średnia zarobków ze wszystkich stanowisk. Dwóch policjantów po kilku latach służby zarobi po 2000, oficer 8000 i średnia wyjdzie 4000. Podobnie jest z emeryturami – średnia jest wysoka, jednak zawyżona emeryturami oficerskimi, zwykły policjant po 15 latach służby dostaje ok 900 zł. Do tego dochodzą dodatki socjalne 400 zł wypoczynkowego, 100 zł na remont mieszkania – dużo? Nie napisałem, że tyle dostaje się raz na rok. Dodatek mieszkaniowy i za dojazd nie każdemu przysługuje (ja nie dostawałem).

Skuteczność

Co do tego nie ma wątpliwości – Policja nie jest skuteczna a ów brak skuteczności potęgowany jest przez zupełna nieudolność sądów. Policja łapie – sądy wypuszczają, i tak w kółko. Ogromna większość przestępstw popełniana jest przez recydywistów – wystarczyłoby skutecznie ich odizolować od społeczeństwa i mielibyśmy z 80% przestępstw mniej.

Prawda jest taka, że nasze prawo jest dobre, zatem wprowadzanie kolejnych zakazów jest zupełnie niepotrzebne, bo to egzekwowanie prawa jest do niczego. Sądy to jedna wielka kpina z prawa.

Do tego coraz więcej idiotycznych wytycznych, zarządzeń, algorytmów postępowania i innych efektów radosnej twórczości, niekompetentnych specjalistów do spraw mało ważnych i niepotrzebnych. Gdyby policjanci postanowili restrykcyjnie przestrzegać procedur i działać w 100% tak jak nakazują przepisy byłby to raj dla drobnych przestępców. Sytuacja z pierwszych miesięcy mojej służby: podczas posterunku zobaczyliśmy jak na odludnej ulicy czterech dresów zaczepiło jakiegoś nastolatka. Ewidentnie chcieli od niego kasę, on nie kwapił się do wydania kasy – zaczęła się szarpanina. Mogliśmy poczekać, aż zaczną go bić – wtedy mielibyśmy dowody (złamany nos nastolatka), ale czy warto poświęcać nos nastolatka? Sąd uznałby, że była to bójka a nie pobicie czy rozbój i wyroki byłyby śmieszne. A nos złamany. Podjechaliśmy do nich. Kolega zajął się spisywaniem dresów a ja pytam, czy napadnięty chce złożyć zawiadomienie. Chłopak bał się i zeznań nie złożył. Dresy nie poniosły żadnej kary i pewnie jeszcze tego samego dnia okradli kogoś innego. Zgodnie z prawem? Oczywiście. Czy tak powinno być? Kolega z którym wtedy miałem służbę (z kilkunastoletnim stażem) rozmarzył się jak by to było za dawnych, dobrych czasów: dresiarze zostaliby zapakowani do radiowozu, na komendzie zapoznaliby się z gumową pałką i na jakiś czas kradzieży by im się odechciało. Tu dygresja skierowana do absolutnych przeciwników używania siły przez Policję. Bez używania siły nie ma Policji. Pokażcie mi, która Policja na świecie nie używa siły? Każda. Przestępcy to nie są zniewieściałe chłopaki, na które wystarczy wrzasnąć, żeby ich wystraszyć. To są zahartowani w bijatykach sk****ni.

Jeszcze jeden przykład bezsilności Policji i arogancji sądów – typowe osiedle z czasów PRLu, niewielki blok, z lat 70, więc zamieszkały przeważnie przez emerytów. Żyło się ludziom spokojnie, dopóki nie zmarła jedna z lokatorek, zostawiając mieszkanie wnusiowi. Wnusio, lat około 18, rozrywkowy, lubi wypić, zapalić, coś wciągnąć, inaczej mówiąc codziennie w mieszkaniu naćpane towarzystwo, wrzeszczące laski, muzyka, aż szyby drżą. Całe towarzystwo doskonale znane i nam i sądom, po kilkanaście wyroków, grzywien. Lokatorzy boją się wychodzić na klatkę schodową, nie mówiąc o zwróceniu uwagi młodocianym bandytom. Piszą skargi gdzie się da – do spółdzielni, do sądów, prokuratur, na Policję, do Sanepidu itp itd. Nikt nic nie może lokatorom pomóc, w spółdzielni zalegają z czynszem, ale eksmitować nie wolno. Na początku młodociani trochę bali się Policji – dostawali ostre baty – niby przypadkiem przyciśnięty do ściany nos, kopniak w ciemnym korytarzu – czuli przed tym respekt i po wizycie Policji sąsiedzi przez jakiś tydzień mogli się wysypiać. Niestety po kilku akcjach zmądrzyli się i po jednej z pacyfikacji poszli na obdukcję, napisali skargę. No to cały komisariat (chyba nie było takiego, który by nie był na interwencji u nich) czuje oddech prokuratora, wszyscy zastanawiają się kogo wskażą gówniarze. Na szczęście dało się przekonać gnojków, żeby wycofali skargę (ktoś ich postraszył, że będą mieli naloty pod kątem narkotyków). Od tej pory sąsiedzi mają dyskotekę codziennie, a interwencje wyglądają tak jak powinny zgodnie z przepisami

– Dzień dobry, Policja. Proszę otworzyć.

– Nie macie prawa wejść do mojego mieszkania.

Wtedy patrol udaje się do sąsiada, sporządza notatkę, poucza tegoż sąsiada, że może założyć sprawę cywilną w sądzie i wszyscy są zadowoleni (oprócz sąsiadów).

Obecnie młodzi bandyci doskonale wiedzą, że są bezkarni i posuwają się do coraz poważniejszych przestępstw. Odezwą się głosy, że Policja nie jest od wymierzania sprawiedliwości, owszem, ale jest od pilnowania porządku, a często takie natychmiastowe wymierzenie sprawiedliwości jest jedyną karą przestępcy. Coraz mniej jest tzw „policjantów z powołania” a ci, którzy to powołanie mieli zostali z niego wyleczeni. Dlatego policjanci coraz częściej reagują tylko wtedy, kiedy muszą. Bandyci są coraz bardziej zuchwali, a policja coraz bardziej bezsilna. Broń dla policjanta nie służy do strzelania – jedynie w przypadku, gdy bandyta strzelił pierwszy można przypuszczać, że jej użycie nie przyniesie negatywnych konsekwencji. Wg sądu zanim dojdzie do użycia broni policjant powinien obezwładnić bandytę pałką, gazem czy chwytami obezwładniającymi. Nie ma znaczenia, że napastników jest 5 (każdy po 120 kg) a policjantów dwóch (po 75 kg). Policjant był szkolony do walki wręcz i ma walczyć wręcz. Nie ma znaczenia, że to szkolenie to pic na wodę (czy w ciągu kilku miesięcy, po kilka godzin tygodniowo da się laika właściwie wyszkolić?). Na szkoleniach (oczywiście nieoficjalnie) wielokrotnie nam powtarzano, że broń nie służy do strzelania, lepiej samemu zostać znokautowanym przez przestępcę, niż go zabić i wylądować na długie lata w więzieniu.

CZYTAJ  Ostrovia pogoniła Orła Łódź

Korupcja

Obecnie panuje nagonka na korupcję, podobnie jak na pijanych kierowców (owszem – są niebezpieczni, ale nie tak bardzo jak to przedstawiają media, większość wypadków powodują trzeźwi), jak na pedofilów (fakt- przestępstwo odrażające, ale nie każdy kto lubi dzieci jest pedofilem, faceta oglądającego się za wyrośniętą 14 latką też nie powinno nazywać się pedofilem). Tak samo jest z korupcją – należy ją zwalczać i piętnować, ale nie jest to tak groźne zjawisko jak przedstawiają to media. Oczywiście chodzi mi o korupcję na jaką może być narażony prosty policjant z drogówki. Prawdziwa i degenerująca korupcja dzieje się na wyższych stanowiskach – nepotyzm, ustawiane przetargi – tego jednak nikt nie zauważa, mimo, że straty są ogromne. Stanowisko obsadzone niekompetentnym i głupim synem komendanta to ogromne straty przez długie lata. Jeżeli chodzi o zakupy sprzętu – w mediach można przeczytać ile to milionów Euro dostaliśmy na zakup sprzętu (szczególnie dużo poszło dla Straży Granicznej w związku z uszczelnianiem granic) media niestety nie wspominają, że sprzęt jest absurdalnie bezużyteczny, skandalicznie drogi (funkcjonariusze boją się z niego korzystać, bo w razie uszkodzenia musieliby do końca życia spłacać), owe wysokie ceny są mocno podejrzane – dlaczego lornetka kosztująca w sklepie 300zł w MSWiA kosztuje 3000??? Radiotelefon sprzed dekady 800zł? Lupa do sprawdzania banknotów (szkiełko i dioda UV) – 200zł??

Mnie nie zdarzyło się wziąć łapówki. Od upadku komuny wiele się zmieniło, kiedyś policjant praktycznie był panem i władcą, teraz bardzo rozbudowany jest wydział spraw wewnętrznych, a pracujący tam policjanci za każdego ustrzelonego policjanta dostają wysokie premie. Dlatego bardzo często robią wszystko, żeby udowodnić winę nawet niewinnemu. Prawdziwe żniwo mieli na granicach wśród celników, SG– winny, niewinny i tak lądował w więzieniu, gdzie oskarżał swoich kolegów, ale to zupełnie inny temat – zainteresowani niech szukają w necie.

To był jeden z powodów dla których zrezygnowałem ze służby. Byłem świadom, że w każdej chwili mogę być pomówiony, a kilku odpowiednio poinstruowanych świadków mogło mnie wsadzić do pudła. Inna jest też mentalność ludzi, obecnie panuje moda na nielubienie Policji. Podczas kontroli drogowych wielu kierowców wieszało sobie na szyi telefon, lub dyskretnie chowali go do kieszeni z prawdopodobnie włączonym dyktafonem lub kamerą, licząc że będziemy domagać się łapówki lub na jakiś inny błąd. Większość policyjnych akcji jest nagrywanych przez przypadkowych widzów, dlatego nie dziwi, że gdy tylko coś pójdzie nie tak zaraz jest z tego afera nagłaśniana przez media.

Dlaczego zrezygnowałem?

Od początku nie podobała mi się atmosfera psuta przez kadrę kierowniczą, ciągłe parcie na statystyki, na większą ilość mandatów (to dlatego często zdarza się, że mandat dostaje spokojny student a nie łysy dresiarz – student mandat przyjmie nie robiąc problemów i statystyka pnie się w górę). Przełożeni nie mają żadnego szacunku dla podwładnych, co powoduje, że praca jest jeszcze bardziej stresująca. Bezpośrednią przyczyną mojego odejścia była sytuacja z pewnej sobotniej nocy: zauważyliśmy głośną grupkę pijanych młodzieńców, szli środkiem ulicy, wysypywali zawartość koszy, głośno śpiewali. Podjechałem bliżej, aby ich uspokoić. Na nasz widok zaczęli szaleć jeszcze bardziej, posypały się wyzwiska, więc postanowiliśmy zawieźć ich na izbę wytrzeźwień. Oczywiście panowie sami wsiąść do radiowozu nie chcieli, wywiązała się szarpanina (nas dwóch ich czterech) i jakoś umieściliśmy ich w radiowozie. Następnego dnia młodzieńcy napisali skargę na interwencję. Okazało się, że jeden z młodzieńców był synem miejscowego biznesmena. Przebieg wydarzeń opisali po swojemu (idąc spokojne chodnikiem zostaliśmy bestialsko napadnięci przez policjantów…). Ja zostałem zawieszony, co przelało czarę goryczy. Nie chodziło już o to zawieszenie, ale o to, że zeznania czterech pijaczków są bardziej wiarygodne od zeznań dwóch, nigdy nie karanych policjantów. Policjanci z wydziału wewnętrznego w ogóle nie chcieli z nami rozmawiać – interesowała ich jedynie wersja pijaczków. Skoro tacy prymitywni osobnicy byli w stanie doprowadzić do zawieszenia mnie, to do czego mogliby doprowadzić bardziej bystrzy kryminaliści, zdolni do zbudowania jakiejś intrygi? Moja żona od początku nie była zadowolona z mojego wstąpienia do Policji, również dlatego, że chciała wyjechać do Anglii, gdzie miała możliwość podjęcia pracy. Decyzję podjąłem w ciągu jednego tygodnia i póki co – nie żałuję. Obecnie zarabiam godnie, i tak też jestem traktowany. Owego czasu nie uważam za stracony, była to ciekawa lekcja życia, a policjantów (tylko tych „z frontu”) darzę szacunkiem, bo wiem, że nie jest to lekki kawałek chleba. Z wieloma policjantami nadal się spotykam, gdy tylko jestem w Polsce.

Dla wszystkich (bo chyba wszyscy mają od czasu do czasu do czynienia z Policją) mam radę – chcesz, być normalnie traktowany przez Policję? Sam zachowuj się normalnie. Jeśli jesteś świadkiem – licz się tysiącami formularzy i kwitów, jeśli jesteś ofiarą licz się z biurokracją i bezsilnością, jeśli jesteś przestępcą licz się z tym, że jeszcze są policjanci z powołania, którym zależy na ukaraniu ciebie. Policjant, z którym masz do czynienia jest zwykłym pionkiem i wyżywanie się na nim, obwinianie go za głupie przepisy nic ci nie da (poza poprawą swojego humoru i wkurzeniem policjanta).

nadesłał: widz musicinstructor

POLECANE NEWSY
Udostępnij
Tweet
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz co o tym sądziszx