Twierdza Ostrów znów niezdobyta! Stal w wielkim stylu ograła wicelidera ligi

To był wieczór, który kibice w 3mk Arenie zapamiętają na długo. Koszykarze Tasomix Rosiek Stali Ostrów po raz kolejny udowodnili, że potrafią rzucić na kolana ligowego faworyta. Po meczu pełnym zwrotów akcji, emocji do ostatniej sekundy i prawdziwej walki charakterów ostrowianie pokonali AMW Arkę Gdynia 84:82. Wicelider tabeli nadal musi czekać na zwycięstwo w Ostrowie – i to już siódmy rok z rzędu!

Spotkanie zaczęło się imponująco. Dwie trójki z rzędu i efektowna akcja Daniela Gołębiowskiego dały Stali prowadzenie 8:0, a trybuny od pierwszych minut były w ogniu. Arka jednak szybko się otrząsnęła, a prym w jej szeregach wiódł doskonale znany w Ostrowie Jakub Garbacz. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili 23:21, ale było jasne, że czeka ich ciężka przeprawa.

Druga odsłona należała do gości. Stali zabrakło płynności w ataku pozycyjnym, pojawiło się zbyt wiele indywidualnych prób, a Arka bezlitośnie to wykorzystywała. Lepsza defensywa gdynian napędzała szybki atak, wpadły trójki, a przewaga urosła nawet do 11 punktów. Do przerwy wicelider prowadził 42:36 i wielu kibiców mogło mieć deja vu z wcześniejszych, przegranych spotkań.

Ale ta Stal jest inna. Po przerwie na parkiecie pojawiła się drużyna głodna walki. Kluczem okazała się defensywa – agresywna, ofiarna, momentami wręcz kąsająca rywala. Quan Jackson, mimo problemów z faulami w pierwszej połowie, w trzeciej kwarcie był wszędzie. Przechwyty, zbiórki, szybkie wejścia pod kosz – razem z Trentonem Gibsonem pociągnął zespół do odrabiania strat. Po 30 minutach to Stal prowadziła 61:55, a hala eksplodowała z radości.

Czwarta kwarta to już czyste sportowe szaleństwo. Arka rozpoczęła ją od serii 13:0 i w jednej chwili zrobiło się 68:61 dla gości. Wydawało się, że to może być cios decydujący. Nic bardziej mylnego. Ostrowianie po raz kolejny pokazali charakter. Krok po kroku, punkt po punkcie wracali do gry. Najpierw Gołębiowski i Mejeris, potem zimna krew Jacksona na linii rzutów wolnych, a na końcu Gibson – prawdziwy generał parkietu.

Amerykański rozgrywający rozegrał kapitalne spotkanie: 23 punkty, 7 zbiórek i aż 10 asyst. To on uspokajał grę w kluczowych momentach i brał na siebie odpowiedzialność. Gdy Jarosław Zyskowski trafił trójkę na 83:82, napięcie sięgnęło zenitu. Ostatnia akcja Arki nie przyniosła jednak punktów – piłka nie znalazła drogi do kosza, a Stal mogła świętować kolejne wielkie zwycięstwo.

Oprócz Gibsona na ogromne brawa zasłużyli także Quan Jackson (14 punktów, 9 zbiórek, 2 przechwyty), Mareks Mejeris (14 punktów, 6 zbiórek) oraz Ante Brzović, który swoją walecznością pod koszem dołożył cenne punkty i zbiórki. W Arce brylowali Garbacz i Zyskowski – obaj po 18 punktów – ale tym razem to było za mało, by zdobyć Ostrów.

Dziewiąte zwycięstwo w sezonie dało Stali dodatni bilans 9–8, co jeszcze kilka tygodni temu, przy starcie 1–5, wydawało się odległym marzeniem. – Patrzymy już w górę tabeli. Utrzymanie to cel nadrzędny, ale chcemy walczyć o coś więcej – podkreśla trener Andrzej Urban. I trudno się z nim nie zgodzić, bo ta drużyna rośnie z meczu na mecz i daje kibicom mnóstwo powodów do dumy.

Twierdza Ostrów znów okazała się nie do zdobycia. A jeśli Stal dalej będzie grać z takim sercem, defensywą i wiarą do samego końca, to przed żółto-niebieskimi może być naprawdę piękna druga część sezonu.

Śledź nas w Google News!

Zawsze na bieżąco z najnowszymi artykułami i informacjami.

Obserwuj nas w Google News
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz co o tym sądziszx