Prawdziwy nocny alarm postawił na nogi służby ratunkowe w Ostrowie Wielkopolskim! Wszystko zaczęło się od dramatycznego telefonu na numer 112 od zaniepokojonego mieszkańca bloku przy ulicy Bojanowskiego 40. Mężczyzna był przekonany, że w budynku ulatnia się gaz i że każda chwila może doprowadzić do tragedii!
Na miejsce natychmiast wysłano straż pożarną oraz policję. Sytuacja wyglądała poważnie – w końcu wyciek gazu w bloku to realne zagrożenie dla życia wielu osób. Strażacy, wyposażeni w specjalne aparaty ochrony dróg oddechowych, wkroczyli na klatkę schodową, gotowi na najgorsze.
Ku zaskoczeniu wszystkich, pierwsze pomiary nie wykazały obecności gazu w powietrzu. Ratownicy nie poprzestali jednak na tym – dokładnie sprawdzili cały budynek. Wtedy wyszła na jaw jeszcze bardziej zaskakująca informacja: w bloku… w ogóle nie ma instalacji gazowej! Ciepło dostarczane jest tam z sieci OZC, więc wyciek z instalacji był po prostu niemożliwy.
A jednak mieszkaniec uparcie twierdził, że słyszy charakterystyczny szum ulatniającego się gazu. Dźwięk był na tyle przekonujący, że nie dawał mu spokoju. W końcu tajemnica została rozwiązana — i to w sposób, którego nikt się nie spodziewał!
Okazało się, że „gazowy szum”, który tak zaniepokoił mężczyznę, pochodził z… aplikacji do usypiania dzieci. To właśnie odtwarzany w niej jednostajny dźwięk przypominający szum sprawił, że w nocy wyobraźnia wzięła górę nad rozsądkiem.
Na szczęście cała akcja zakończyła się bez konsekwencji dla zgłaszającego. Służby podkreśliły, że mężczyzna działał w dobrej wierze, dlatego nie został ukarany. Lepiej bowiem dmuchać na zimne, niż zignorować realne zagrożenie!
Ta historia pokazuje jedno — czasem nocne dźwięki potrafią spłatać figla nawet najbardziej czujnym mieszkańcom. A zwykła kołysanka może postawić na nogi pół miasta!




