20-letni „drifter” postanowił zamienić parking jednego z marketów w tor wyścigowy. Młody mężczyzna kręcił tak zwane „bączki”, nie zważając na ludzi i zaparkowane auta. Zamiast podziwu zebrał… mandat i punkty karne!
Policjanci patrolujący ulice Jarocina zauważyli volkswagena, którego kierowca popisywał się kontrolowanym poślizgiem. Problem w tym, że „kontrolowany” był tylko z nazwy – wokół znajdowali się klienci sklepu i inne pojazdy. Wystarczyła chwila, by mogło dojść do tragedii!
Za kierownicą siedział 20-letni mieszkaniec gminy Jaraczewo, który prawo jazdy ma od niedawna. Funkcjonariusze szybko sprowadzili go na ziemię, tłumacząc, że parking to nie tor wyścigowy, a takie popisy mogą skończyć się dramatycznie.
I tu zaczyna się prawdziwy dramat dla młodego „driftera”. Od 29 stycznia obowiązują nowe przepisy, które surowo karzą celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg. Policjanci nie mieli litości – 2500 zł mandatu i aż 12 punktów karnych trafiło na konto młodego kierowcy!
Morał? Jeśli marzysz o driftowaniu, rób to na specjalnie przygotowanym torze, a nie pod marketem. Bo zamiast sławy i lajków możesz dostać… rachunek, który naprawdę zaboli! 🚓




