Jechali do wybuchu gazu i 23 osób w budynku!

To zgłoszenie zmroziło krew w żyłach doświadczonych strażaków. Wynikało z niego, że w budynku zamieszkałym przez 23 osoby wybuchł gaz. Taka liczba potencjalnych poszkodowanych jest traktowana jako zdarzenie masowe.

W miejscowości Zalesie gm. Doruchów miało dojść do wybuchu gazu w budynku zamieszkałym przez obywateli Ukrainy. W rzeczywistości po dojeździe pierwszych zastępów straży pożarnej okazało się, że sytuacja nie jest tak tragiczna jak się wydawało.

Za szafką doszło do zwarcia w instalacji elektrycznej. Kobieta po otwarciu szafki poczuła swąd spalenizny i pomyślała, że może wybuchnąć pobliska butla z gazem. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

Jak widać rzeczywistość a zbierane informacje przez dyspozytora numeru alarmowego bywają skrajnie różne.

CZYTAJ  Gessler przeprowadziła kuchenną rewolucję. Czy lokal przetrwa?

3 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najczęściej głosowano
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Piotrek
3 miesięcy temu

Zawsze lepiej wysłać o jedną jednostkę za dużo niż za mało. Koszty? A ile jest warte ludzkie życie? Jest jakiś cennik? Ile kosztuje życie małego dziecka, ile kobiety, ile mężczyzny? Nie ma przecież cennika że np. do 10 000 zł ratujemy dziecko topiące się w studni a jak koszty będą większe to trudno, na straty.

Ontario
3 miesięcy temu

Dzwoni Panika. Dyspozytor musi wydobyć max informacji. Czasami panika utrudnia, dyspozytor drąży. Gawiedź hejtuje, że na 112 to litania i marnowanie czasu. Wszyscy myślą, że na pierdnięcie pojawi się straż, policja i 4 karetki.
Zamieszkaj na zadupiu pod lasem. Miej pretensje, że pomoc dotarła po godzinie.

padaka
odpowiada  Ontario
3 miesięcy temu

Niektórzy dyspozytorzy 112 to ludzie brani prosto z ulicy bez żadnego przeszkolenia medycznego ani topograficznego. Wyciągają tysiąc niepotrzebnych informacji a na koniec powiedzą że pomoc się nie należy.

3
0
Napisz co o tym sądziszx