Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski zostawiła na parkiecie mnóstwo serca, ale to nie wystarczyło na rozpędzony zespół Dzików Warszawa. Świeżo upieczony mistrz ENBL wygrał w Ostrowie Wielkopolskim 83:73, robiąc ogromny krok w stronę bezpośredniego awansu do fazy play-off Orlen Basket Ligi.
Świetny początek Stali
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla gospodarzy. Stal od pierwszych minut narzuciła twarde warunki w defensywie, a rywale mieli ogromne problemy ze skutecznością. W pierwszej kwarcie Dziki trafiły zaledwie jeden z ośmiu rzutów za trzy punkty, a ich skuteczność z gry wynosiła jedynie 26 procent.
Ostrowianie szybko zbudowali przewagę i prowadzili nawet 26:14, a po pierwszej kwarcie było 22:11. Jedynym mankamentem w grze gospodarzy były rzuty wolne — już wtedy można było zauważyć, że skuteczność na linii nie jest ich mocną stroną.
Powrót Dzików przed przerwą
Druga kwarta przyniosła zmianę obrazu gry. Zespół z Warszawy zaczął trafiać z dystansu i systematycznie odrabiał straty. Gdy w 15. minucie po punktach Mareksa Mejerisa Stal prowadziła jeszcze 30:20, goście błyskawicznie odpowiedzieli serią punktów i zmniejszyli różnicę do dwóch oczek.
Dziki wygrały tę kwartę 27:18 i do przerwy przewaga gospodarzy stopniała do zaledwie dwóch punktów — 40:38.
Problemy z faulami i kontrowersyjne decyzje
Po zmianie stron spotkanie stało się jeszcze bardziej wyrównane. W 23. minucie przy remisie 44:44 czwarte przewinienie złapał Quan Jackson, co znacząco ograniczyło możliwości defensywne Stali. Wśród kibiców sporo emocji wywołały również niektóre decyzje arbitrów, szczególnie te dotyczące przewinień gospodarzy.
W 26. minucie Dziki wróciły na prowadzenie i zaczęły przejmować kontrolę nad spotkaniem. Trzecią kwartę wygrały 24:17, a w grze Stali coraz częściej pojawiały się błędy w ataku i problemy ze skutecznością.
Nerwowa końcówka i brak skuteczności
Na początku czwartej kwarty gospodarze znaleźli się w trudnej sytuacji kadrowej — kolejne faule złapali Trenton Gibson i Quan Jackson, którzy musieli grać bardzo ostrożnie. W 36. minucie za pięć przewinień parkiet opuścił kapitan Daniel Gołębiowski, a chwilę wcześniej otrzymał jeszcze faul techniczny po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziów.
Mimo ogromnego zaangażowania w defensywie Stal nie potrafiła odrobić strat. Zabrakło skuteczności rzutowej — gospodarze spudłowali aż 13 rzutów wolnych (22/35), a z gry trafiali zaledwie na poziomie 38 procent.
Liderzy po obu stronach
Najlepszym strzelcem gospodarzy był Trenton Gibson, który zdobył 19 punktów, choć miał problemy ze skutecznością z gry (4/14). Po 13 punktów dorzucili Mareks Mejeris i Quan Jackson.
W ekipie gości brylował Darnell Edge — autor 24 punktów przy wysokiej skuteczności (9/14 z gry). Ważne wsparcie dali również Rivaldo Soares (15 punktów) oraz Chavez i Frąckiewicz.
Dziki Warszawa po tym zwycięstwie mają bilans 17-11 i zajmują piąte miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi, pozostając w walce o jak najwyższą lokatę przed fazą play-off.
Obrona była, zabrakło ataku
Stal zatrzymała bardzo ofensywnie grających rywali na 83 punktach, co samo w sobie jest solidnym wynikiem defensywnym. Jak jednak pokazał ten mecz, samą obroną trudno wygrać spotkanie z tak wymagającym przeciwnikiem. Brakowało również wsparcia w kreowaniu gry, które w poprzednich meczach dawał nieobecny Michał Pluta.
Przed zespołem trenera Andrzeja Urbana jeszcze dwa spotkania rundy zasadniczej. W sobotę, 2 maja ostrowianie zagrają na wyjeździe z Treflem Sopot, a 6 maja u siebie podejmą Górnika Wałbrzych.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski – Dziki Warszawa 73:83 (22:11, 18:27, 17:24, 16:21)
Stal: Gibson 19, Jackson 13, Mejeris 13, Sakota 10, Laster Jr. 8, Gołębiowski 4, Brembly 4, Reid 2, Rutecki 0, Czoska 0.
Dziki: Edge 24, Soares 15, Chavez 12, Frąckiewicz 10, Horton 8, Vander Plas 7, Kempa 7, Oguama 0, Aleksandrowicz 0.





