OSTROW24.tv - Ostrów Wielkopolski
Przynieśli dla Biernackiego siatkę buraków. Wymowne?

Przynieśli dla Biernackiego siatkę buraków. Wymowne?

Protest pod siedzibą Dino trwa. Związkowcy podpisali jednostronny protokół rozbieżności

Trwa protest organizowany przez OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu przed siedzibą Dino Polska w Krotoszynie. Związkowcy poinformowali dziś o podpisaniu jednostronnego protokołu rozbieżności w ramach drugiego sporu zbiorowego z pracodawcą.

Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami

Na godzinę 13:00 zaplanowano kolejne rokowania. Jak przekazano w komunikacie OPZZ, na spotkaniu pojawił się przedstawiciel firmy, jednak miał odmówić udziału w negocjacjach. Na miejscu obecni byli również prawnicy wyznaczeni wcześniej przez Dino do mediacji w pierwszym sporze zbiorowym.

Przedstawiciele związku przypomnieli, że podczas wcześniejszych mediacji – według ich relacji – przedstawiciele zarządu firmy nie stawili się na drugim spotkaniu.

„Siatka buraków” dla Tomasza Biernackiego

Podczas protestu związkowcy wręczyli symboliczną „siatkę buraków” Tomaszowi Biernackiemu, założycielowi Dino. Jak wyjaśniono, miała ona symbolizować ponad 1300 naruszeń prawa pracy, które – według OPZZ – zostały stwierdzone podczas kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.

Związkowcy podkreślają, że ich postulaty pozostają niezmienne. Domagają się:

  • podwyżek wynagrodzeń o 900 zł,
  • zwiększenia obsady pracowniczej,
  • utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych,
  • zaprzestania wykorzystywania monitoringu do dyscyplinowania pracowników i zwiększania wydajności pracy,
  • przestrzegania prawa pracy i zakończenia jego naruszania.

Protest ma potrwać do wtorku

Organizatorzy informują, że protest pod siedzibą Dino Polska ma potrwać do wtorku. Jak przekazano, do protestujących napływają kolejne głosy wsparcia, m.in. od organizacji związkowych i środowisk pracowniczych z różnych części kraju.

– Nie ustępujemy i nadal walczymy o godne warunki pracy dla pracowników Dino – podkreślają przedstawiciele OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.

Masz newsa? Poinformuj nas! Prześlij zdjęcie lub wideo. Twórz portal ostrow24.tv
CZYTAJ  Szok! Jeździł nadal pomimo 7 zakazów
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
ZK
1 godzina temu

Facet założył biznes, zatrudnił tysiące ludzi do pracy (bez przymusu), a jak interes wypalił to wkraczają związki zawodowe i sieją ferment. Kto tym kieruje, komu nie na rękę ta sieć handlowa? Powinien zamknąć interes i wtedy rozlegnie się larum i bieganie po pośredniakach.

marek l
2 godzin temu

Połażą popłaczą dostana pałą od Policji i się skończy.
I bdb na kasach w marketach pracuje najniższy sort społeczny.

cipowiem
5 godzin temu

za duzo to was tam nie bylo

Teofil Zagrycha
6 godzin temu

W państwie dobrobytu, gdzie parking pod marketem świeci nowym asfaltem, a wykresy finansowe szybują wyżej niż bociany nad Wielkopolską, żyje sobie człowiek sukcesu. Pan Tomasz. Człowiek legenda. Człowiek, który potrafił z małych sklepów stworzyć imperium większe niż niejedna gmina.
Mówią, że to wizjoner. Że geniusz biznesu. Że skromny miliarder.
I pewnie wszystko by się zgadzało, gdyby nie ten drobny szczegół: gdzieś pomiędzy kolejnym otwarciem sklepu a kolejnym milionem na koncie istnieją jeszcze pracownicy.
Tacy zwykli. Z kręgosłupem z promocji i snem na raty.
Pani Kasia wykłada towar od szóstej rano. Pan Mirek jedzie paleciakiem szybciej niż życie. Kierowniczka liczy godziny, ludzi i nerwy jednocześnie, bo na zmianie brakuje trzech osób, ale centrala uznała, że „da się zrobić”.
I da się.
W Polsce zawsze się „da”.
Da się dźwigać.
Da się nie jeść śniadania.
Da się robić za trzech.
Da się wrócić do domu i nie mieć siły gadać.
A potem przychodzi przerwa. Człowiek siada przy łące za marketem, patrzy w dal i słyszy dziwne odgłosy.
Szur szur.
Chrup chrup.
„Co to jest?” — pyta nowa pracownica.
A stary magazynier tylko spluwa w trawę i odpowiada:
— To dupa z głodu trawę je.
Ale w Excelu wszystko się zgadza.
Słupki rosną.
Akcjonariusz zadowolony.
Prezes zadowolony.
Manager regionalny zadowolony.
Tylko człowiek jakiś taki coraz mniej zadowolony.
I może właśnie dlatego ktoś przyniósł siatkę buraków. Nie dlatego, że uwierzył, iż buraki coś zmienią. Ale dlatego, że czasem człowiekowi zostaje już tylko ironia.
Bo kiedy jedni liczą miliony, a drudzy liczą do pierwszego — trudno mówić o „rodzinnej atmosferze”.

Konfederata
9 godzin temu

Godne warunki pracy i płacy! Nie do pomyślenia że jeden z najbogatsaych Polaków może być tak skąpy i traktować swoich pracowników jak bydło.

5
0
Napisz co o tym sądziszx