Kobieta w ciąży poszkodowana w pożarze. Winny papieros? (ZDJĘCIA)

Groźne chwile przeżyli mieszkańcy domu jednorodzinnego przy ulicy Raszkowskiej w Krotoszynie. W poniedziałkowy wieczór, 30 marca 2026 roku, w budynku wybuchł pożar kotłowni. Do szpitala trafiły dwie osoby – wśród nich kobieta w 8. miesiącu ciąży. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ogień mógł pojawić się po… niedogaszeniu papierosa.

Ogień w piwnicy, mieszkańcy uciekli z domu

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb ratunkowych około godziny 22.45. Na miejsce natychmiast skierowano trzy zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Krotoszynie oraz jeden zastęp OSP Krotoszyn.

Gdy strażacy dotarli na miejsce, wszyscy mieszkańcy znajdowali się już poza budynkiem. Jedna z osób skarżyła się jednak na złe samopoczucie spowodowane wdychaniem dymu.

Ratownicy, wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych, weszli do zadymionej piwnicy i podali jeden prąd wody na palące się materiały. Dzięki szybkiej reakcji ogień udało się opanować, zanim rozprzestrzenił się na resztę domu.

Dramatyczne chwile — ciężarna wśród poszkodowanych

W trakcie działań strażacy udzielali pierwszej pomocy jednej z osób poszkodowanych do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. Wkrótce do ratowników zgłosiła się druga osoba z objawami podtrucia dymem.

Obie osoby – kobieta w 8. miesiącu ciąży oraz jej mąż – zostały przewiezione do szpitala na dalszą diagnostykę. Ich stan wymagał szczegółowej kontroli, zwłaszcza ze względu na zaawansowaną ciążę kobiety.

Strażacy przeszukali cały dom

Po ugaszeniu ognia strażacy dokładnie oddymili pomieszczenia piwniczne, wynieśli nadpalone materiały na zewnątrz i dogasili je wodą. Budynek sprawdzono kamerą termowizyjną oraz detektorem wielogazowym — nie stwierdzono zagrożenia ani podwyższonej temperatury.

Cała akcja trwała 1 godzinę i 39 minut, po czym zastępy wróciły do swoich jednostek.

Nieoficjalnie: ogień mógł zacząć się od papierosa

Według nieoficjalnych ustaleń, tuż przed pożarem mężczyzna miał zejść do piwnicy zapalić papierosa. Niewykluczone, że doszło do zaprószenia ognia przez niedogaszonego „peta”, który zapalił znajdujące się tam materiały.

CZYTAJ  Był zatankowany promilami do pełna, a i tak pojechał na stację

Dokładne przyczyny pożaru będą ustalane przez odpowiednie służby.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz co o tym sądziszx