DOBRY ŻART GAZETY WART

Polemika z felietonem red. Jarosława Wardawego pod tytułem „Dobry żart głosu wart” zamieszczonym w Gazecie Ostrowskiej z dnia 02.09.2009 r.

            Koniec wakacji upłynął nam w Ostrowie pod znakiem dobrego humoru w lokalnej prasie. Dziennikarze chyba dobrze skorzystali z wakacyjnego wypoczynku, bo w pierwszych powakacyjnych wydaniach aż tryskali pomysłami, efektownymi puentami i kąśliwymi aluzjami.

            O redaktorach jednak za chwilę, ale dawno nie wspominałem o mojej ulubionej najbardziej ostrowskiej gazecie. Oto bowiem można zauważyć ciekawą tendencję w redagowanych z niezmiennym polotem newsach. Dziennikarski standard poprawności politycznej wymaga teraz, by w każdej ważniejszej informacji koniecznie kopiowano żywcem komunikaty urzędowych biur prasowych. Najpierw „redaktor” przekopiuje kilka zdań z komunikatu biura prasowego, nie pomijając nawet tych z błędami stylistycznymi czy merytorycznymi, potem łaskawie „redaktor” poszerzy artykuł o zdjęcia, oczywiście nie wykonane osobiście, tylko pozyskane z biura prasowego, by wreszcie, niczym dobry rzetelny dziennikarz, rutynowo podpisać się pod tym wszystkim jako rzekomy autor i umieścić to wszystko na łamach wielonakładowej najbardziej podobno ostrowskiej gazety.

            Ale nic to, bo co nas nie zabiło w poprzednich propagandowych ekipach redakcyjnych (gdzie te czasy relacji, że „do przerwy było 1:1 dla drużyny gości”…), to nas wzmocniło, więc teraz takie teksty to dla nas Gadu-Gadu – a nawet Pan GG. Naprawdę śmiesznie robi się dopiero, jak na łamach – jak by nie było – poważnej kiedyś gazety, przeczytać można żywcem skopiowane komunikaty biur prasowych (ewentualnie ich fragmenty) albo na przykład pisane od lat z wydania na wydanie „na jedno kopyto” relacje sportowe z błędami stylistycznymi na poziomie 2 klasy podstawówki. Tylko patrzeć, jak powstanie redakcyjny dział ksero, redakcja publicystyczna nie potrafiąca poprawnie sklecić zdania – bo sportowa już przecież istnieje, niczym dobry szampon: dwa w jednym – jako dziennikarze i ksero – kopiści. W redakcji też przykład idzie z góry. Przygnębiającą tendencję najbardziej ostrowskiej gazety rozpoczął sam naczelny Wardawy, pisząc niemal co wydanie, że „stawia dolary przeciwko orzechom”. Naczelny najbardziej ostrowskiej gazety postanowił chyba odegrać pierwsze skrzypce, bo wynotowałem sobie jeszcze kilka jego złotych myśli. Jak tu nie zacytować, jak naczelny twierdzi, w kontekście sprawy Heinza Kieliby, że każda krytyka to kampania wyborcza? Nie za łatwe to tłumaczenie? W innym znowu miejscu, Wardawy bez mrugnięcia powieką kłamie z łam, że w delegację z prezydent Podsadną musiał jechać prezydent Torzyński. Proponuję odsłuchać raz jeszcze relację z sesji (dostępna na ostrowtv) i nie wprowadzać czytelników płacących 2,50 zł za numer w błąd, bo ten akurat był wtedy na urlopie. Nie słuchało się na sesji dokładnie i rzetelnie Panie Naczelny? Chwilę później naczelny Wardawy wyznał z rozbrajająca szczerością (i ironią) że uważa radnego Klósaka za wybitnego sportowego specjalistę i fana dwóch ostrowskich dyscyplin sportowych – mniejsza o którą, bo temat był rzeczywiście sztucznie rozdmuchany.

CZYTAJ  "Odgonić złe myśli" - wiadomo co z Maksiem

            Swoje pięć minut miał też wspomniany już GG, pisząc ze śmiertelną powagą w lidzie artykułu, że „Anglik wyprowadził swój motocykl z parkingu, a to niezgodne z regulaminem”. Ogólną wesołość wywołuje, zresztą nie po raz pierwszy redaktor GG, który to Pan jest już chyba za długo wiodącym dziennikarzem sportowym w najbardziej ostrowskiej gazecie…
A może to ja jestem za krótko czytelnikiem ?

            Aż miło pomyśleć, co to się będzie działo w naszym Ostrówku kochanym, skoro media, a szczególnie gazety przekształcają się w zakłady ksero…

autor: widz Itnam

POLECANE NEWSY
Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz co o tym sądziszx