To mogło skończyć się katastrofą! 28 sierpnia na obwodnicy Ostrowa Wielkopolskiego doszło do skrajnie niebezpiecznej sytuacji. Kierowca osobowej Kii poruszał się pod prąd drogą ekspresową S11. W pewnym momencie niewiele brakowało, by doszło do czołowego zderzenia z samochodami jadącymi prawidłowo.
Nagranie z tego bulwersującego zdarzenia opublikował serwis „Stop Cham”. Widać na nim samochód jadący w kierunku Katowic -Wrocławia, jednak zamiast poruszać się właściwym pasem, pojazd jedzie lewą stroną ekspresówki – pod prąd.
To sytuacja, w której o tragedii mogły zdecydować dosłownie sekundy.
Na krótkim nagraniu widać, że samochód momentami poruszał się ze sporą prędkością. Z naprzeciwka nadjeżdżały pojazdy kierujące się w stronę Poznania. Przy takiej różnicy kierunków jazdy każdy błąd któregoś z kierowców mógł doprowadzić do potężnego, czołowego zderzenia.
Jak długo jechał pod prąd?
Według informacji wynika, że niebezpieczna podróż mogła trwać aż do ronda Strugi. Samochód to Kia o numerze rejestracyjnym PKA UF31.
Na razie nie wiadomo, dlaczego kierowca znalazł się na niewłaściwej jezdni. Czy był to fatalny błąd? Gapiostwo? A może kierujący nie zauważył znaków i wjazdu na właściwy pas?
To właśnie próbują ustalić policjanci. Mundurowi sprawdzają również, kto faktycznie siedział za kierownicą samochodu.
Czy oznakowanie mogło wprowadzać w błąd?
W tej sprawie pojawia się jeszcze jeden istotny wątek. Warto przyjrzeć się oznakowaniu w rejonie ronda Strugi. Z perspektywy kierowcy, który przez pomyłkę znalazłby się w tym miejscu, niektóre znaki mogą sprawiać wrażenie ustawionych pod niewłaściwym kątem.
To oczywiście nie przesądza, że właśnie oznakowanie doprowadziło do zdarzenia. Ostateczne ustalenia należą do odpowiednich służb.
Jedno jest jednak pewne: jazda pod prąd drogą ekspresową to śmiertelnie niebezpieczna sytuacja. Tym razem skończyło się jedynie na nagraniu i ogromnym zagrożeniu dla innych uczestników ruchu.
Zobaczcie nagranie „Stop Cham” i sami oceńcie, jak blisko było tragedii.








