W pożarze zginął chłopiec. Prokuratura ujawnia szczegóły

Prokuratura Rejonowa w Kępnie zakończyła śledztwo w sprawie tragicznego pożaru domu jednorodzinnego w miejscowości Myjomice, do którego doszło w styczniu tego roku. W zdarzeniu śmierć poniosły dwie osoby, w tym małoletni chłopiec. Śledczy ustalili już bezpośrednią przyczynę pojawienia się ognia.

​Do dramatycznych wydarzeń doszło 16 stycznia 2026 roku. Ogień pojawił się w jednym z pomieszczeń na poddaszu budynku jednorodzinnego. Mimo akcji ratunkowej, życia dwóch osób nie udało się uratować. Przez ostatnie miesiące biegli oraz prokuratorzy pracowali nad ustaleniem, czy do tej tragedii przyczyniły się osoby trzecie.

​Kluczowe opinie biegłych

​Jak poinformował Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, w toku śledztwa przeprowadzono szereg czynności dowodowych. Kluczowe okazały się szczegółowe przesłuchania świadków, oględziny miejsca zdarzenia z udziałem biegłego oraz pisemne opinie z zakresu pożarnictwa i medycyny sądowej.

​Jak ustalono w ramach odtworzonego stanu faktycznego, ogień pojawił się w pomieszczeniu na poddaszu. Największe odparzenia tynku znajdowały się wyłącznie w jednym z pomieszczeń. Ogień nie rozprzestrzeniał się żywiołowo poza to miejsce, a z uwagi na ograniczony dopływ powietrza rozwijał się głównie w obrębie poddasza – wyjaśnia prokurator Maciej Meler.

 

​Wykluczono podpalenie i awarię instalacji

​Biegli w swojej opinii kategorycznie wykluczyli najczęściej pojawiające się hipotezy przy tego typu zdarzeniach. Ustalono, że przyczyną pożaru nie było:

  • ​zwarcie instalacji elektrycznej,
  • ​samozapłon,
  • ​celowe podpalenie.

​Winna… zabawka na baterie?

​Z ustaleń śledczych wynika, że źródło ognia miało charakter czysto przypadkowy i nie było związane z działaniem człowieka. Jako najbardziej prawdopodobną przyczynę biegły wskazał awarię zabawki zasilanej bateryjnie.

​Z powodu niszczycielskiego działania ognia i wysokiej temperatury, która doprowadziła do stopienia elementów, nie udało się jednak precyzyjnie ustalić pierwotnego kształtu ani rodzaju urządzenia.

​Śledztwo umorzone

​Zgromadzony materiał dowodowy nie dał podstaw do stwierdzenia, aby jakakolwiek osoba – poprzez działanie lub zaniechanie – wywołała to tragiczne zdarzenie, nawet w sposób nieumyślny.

CZYTAJ  Matura 2026 tuż, tuż. Najstarszy maturzysta w Polsce znów podejdzie do egzaminu

​Wobec braku znamion czynu zabronionego, Prokuratura Rejonowa w Kępnie wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa. Decyzja ta kończy formalne postępowanie w sprawie jednej z najtragiczniejszych w skutkach pożarów w regionie w ostatnim czasie.

4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Art
16 minut temu

Skoro Abawka się stopiła i nie idzie jej odtworzyć, to skąd ta hipoteza…. Wyssana z palca?

Karol3414
1 godzina temu

Zabawka na baterie? Na jaką baterię? Jaka bateria ma w sobie tyle energii, że potrafi doprowadzić do takiego pożaru?

MM (ale inny)
odpowiada  Karol3414
6 minut temu

Czasem wystarczy, że się za mocno rozgrzeje, zaiskrzy i coś się zapali. Do tego nie trzeba wiele – np. wadliwa ładowarka, albo sama bateria. Jeśli leży na jakimś łatwopalnym materiale, wszystko może się zdarzyć.

kit
odpowiada  Karol3414
2 minut temu

Weź sobie baterie tzw. paluszek i kawałek cienkiego drucika miedzianego dotknij do przeciwległych biegunów a drugą ręką trzymaj drucik to się dowiesz jaką ma siłę jedna bateria.

4
0
Napisz co o tym sądziszx