Debata publiczna powinna opierać się na merytorycznej wymianie argumentów, wzajemnym szacunku i rzetelnych informacjach. Niestety, coraz częściej obserwujemy sytuacje, w których zamiast rzeczowej dyskusji pojawiają się obraźliwe komentarze, nieprawdziwe twierdzenia oraz insynuacje, które mogą wyrządzać realną krzywdę.Podkreślam, że wolność słowa nie oznacza prawa do rozpowszechniania fałszywych i krzywdzących treści. Każdy uczestnik życia publicznego ma prawo do obrony swojego dobrego imienia i oczekiwania, że debata będzie prowadzona w sposób uczciwy i zgodny z zasadami etyki.
Apeluję o odpowiedzialność w wypowiedziach oraz o prowadzenie dyskusji na poziomie, który sprzyja rzeczowej argumentacji i wzajemnemu szacunkowi. Tylko w ten sposób możemy budować społeczeństwo oparte na prawdzie, dialogu i wzajemnym zrozumieniu.Z poważaniemAnna Kryjom-Korzeniewska
Urzędniczka pozywa radną Sylwię Nowicką. O co poszło?
Tak to juz w Polsce jest od jakiegos czasu ze za wdziecznosci nie płaci sie gotówką tylko intratnymi posadami i nagrodami takze jak Pani kryjom ma czyste sumienie to moze spać spokojnie.
Wierz mi, nie ma, jak cała pokraczna rodzinka.
Do Panstwa Kryjomow!!!! Macie czyste rece to na wykrywacz kłamstw sie umowić na oczach Ostrowian przeprowadzić test….. wyjdzie kto jest ubabrany?
A radna miejska nie ma ważniejszych spraw niż sprawdzać kto i z kim śpi? O krematorium jakoś cicho siedzi. Aż dziw, że jak przez lata była radną powiatową to w starostwie jakoś powiązań rodzinno – partyjnych nie widziała 😉
A kto sprawdza kto z kim śpi? Radna sprawdza jak to się dzieje, że ciągle rośnie liczba urzędników, a w urzędzie ciągle są problemy z załatwieniem spraw. Że np do obsługi rad osiedli polegającej głownie na sprawdzaniu przysyłanych przez rady osiedli faktur zatrudniono jedną panią na pełen etat, a średnia liczba miesięcznie przysyłanych faktur to 20!!! A żeby się nie przepracowała kobieta, to pani prezydent zatrudniła jeszcze na pół etatu do pomocy tej pani, emerytowanego byłego swojego radnego. 1,5 etatu dla tak niewielkich zadań. Za to w kancelarii prezydenta, trudniącej się głównie promocją szefowej pracuje 17 etatowców. Tyle co w mającym najwięcej zadań wydziale gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Radna też sprawdza, dlaczego tak lawinowo rośnie kwota wypłacanych nagród i premii. Dlaczego w urzędzie jest rekordowa liczba stanowisk kierowniczych. To wszystko nie wpływa na lepszą obsługę mieszkańców, a na koszt funkcjonowania urzędu, pokrywany z naszych podatków. Brawo Pani Sylwio, boją się Pani i dlatego starają się uciszyć.
Pani radna siedzi cicho bo nie chce w Pana Pawełka Rajskiego uderzać. Przecież to idol Pani Sylwi.
Pani radna jest radną miejską i zajmuje się sprawami miasta, Joasiu. Nie wiedziałaś?
A skąd miała wiedzieć. Przecież Pudelek o tym nie informuje.
Ta pani radna widzi co chce widzieć.
Bardzo zarozumiała niemiła i brzydka jak wszystkie z telewizyji kablowej
Jest jedno proste rozwiązanie obydwie Panie wziąć n wykrywacz kłamstw i zadać po 3 pytania. Oliwa by była sprawiedliwa.Praca w UM bez znajomości chyba nierealne. Można by zapytać osoby startujące w konkursach z ostatnich 5 lat i zadać jedno pytanie, czy była Pani Pan zatrudniona po znajomości i koniec tematu.
Pani Kryjom Korzeniewska do Urzędu przeszła bez konkursu po pierwszej wygranej pani Klimek, z którą się znały z pracy w starostwie. Bez konkursu została kierowniczką referatu jeszcze jako pani Kryjom, po ślubie już jako Anna Korzeniewska bez konkursu została p.o. dyrektora wydziału i jakoś tak wtedy zaczęła się nieoficjalna koalicja PiS z klubem pani Klimek. Książę małżonek i jego podwładni zaczęli w kluczowych sprawach głosować wspólnie, mimo że wcześniej odcinali się od prezydenckich. W końcu pani Korzeniewska bez konkursu została dyrektorem wydziału. Na koniec pytanie- gdzie tu jest nieprawda?
„konkurs” wymieniany tutaj wielokrotnie to nie jakieś magiczne słowo, pracownika na stanowisku urzędniczym można awansować bez konkursu. Tak samo może on za porozumieniem pracodawców „przejść” z jednego urzędu do drugiego.
Na stanowiska kierownicze powinien być konkurs. Tu zastosowano myk polegający na tym, że najpierw powierzono obowiązki dyrektora, a potem cichutko skreślono to p.o. No i ciekawe jest to, ze na inne stanowiska dyrektorskie ogłasza się konkursy, tylko w przypadku koleżanki taka szybka ścieżka awansu bez konkursu. A w urzędzie jest wielu doświadczonych urzędników z dużo większym doświadczeniem i stażem, których jakoś te awanse bez konkursu omijają.
Nie przesadzaj z konkursami, to szef urzędu zatrudnia pracownika i on ostatecznie wybiera kogo zatrudni. Jeżeli ktoś spełnia warunki konkursu i ma wygrać to go wygra, chociaż będzie 100 kandydatów. Więc po co robisz z tego niewiadomo jaką sensacje.
Jakoś tak wychodzi, ze bez konkursów same koleżanki zostają zatrudniane. Dla niektórych tworzy się nawet stanowiska kierownicze. Nigdy w historii tego urzędu nie było tylu wydziałów, referatów czy samodzielnych stanowisk. Przykłady: Kiedyś był jeden wydział organizacyjny, dzisiaj jego zadania wypełniają cztery wydziały. W jednym z nich jest nawet referat obsługi korespondencji! Kancelaria prezydenta zatrudnia 17 osób. Kiedyś jej zadania wypełniały 2-3 osoby. itd itd
zwiększanie zatrudnienia nie ma nic wspólnego z konkursami. Konkursy nie są żadnym specjalnym i doskonałym specyfikiem na wymieniane tutaj w komentarzach kolesiostwo czy też inne znajomości.
Istotne uwagi:
Primo: był w tym 4-osobowym klubie jeden radny, Piotr Lepka, który jako radny opozycyjny realizował obowiązki opozycyjne a nie klepał się po plecach z władzą. Wiem, że dużo go to kosztowało bo czynił to pomimo pracy w spółce komunalnej i działania w osamotnieniu jako 1/4 (a ta przyjazna władza z sercem do mieszkańców nie znosi gdy ktoś od nich w jakikolwiek sposób zależny śmie mieć własne zdanie i mówić o problemach tego miasta) .
Secundo: Motyw podległości/służalczości 3/4 radnych klubu PiS w poprzedniej kadencji to z pewnością wynikowa nie tylko tego kto zrobił karierę w urzędzie ale też rozporządzanie przez „przyjazne” władze etatami w spółkach komunalnych i obdarowanie takową kogoś bardzo bliskiego z grona tych 3/4. Poza takim nader pragmatycznym motywem były jeszcze względy osobiste oraz polityczna mierność, która upatruje szansy nie w niezależności a we wchodzeniu w układy.
i trzymania pala w d…..
A czy ten „niezależny” radny Lepka pr,ypadkiem nie stał na ostrowskim rynku z PEOWCAMI po pierwszej turze wyborów prezydenckich w Ostrowie i nie wsparł Jakuba Paduch kandydata PO na prezydenta ostrowa? I taki to niezależny radny. Ostrowianie zobaczyli jego prawdziwe dympatie bo wtedy na rynku wspierając PO dokładnie je pokazał :-))))))))))))))))
Jeśli ktoś nie jest z politycznego talibanu, nie jest polityczną t–ą d–dą, nie widzi w zwolennikach PO i PIS plemion Hutu i Tutsi, które mają za zadanie wyrżnąć się nawzajem i jeśli komuś zależy na jego mieście to wybiera z dostępnej dwójki kandydatów na urząd prezydenta miasta tego, którego uznaje za lepszego. Czy trudno to ogarnąć?
Pan Paduch dawał szanse zmian na lepsze a publiczne poparcie przez kandydatów, którzy nie przeszli do drugiej tury któregoś z kandydatów, którzy znaleźli się w drugiej turze jest powszechną praktyką kampanijną. W tym konkretnym przypadku było dodatkowo aktem odwagi cywilnej.
Człowiek niezależny ma to do siebie, że mówi to co chce i popiera kogo chce. Więc pan Lepka jako taka osoba ma prawo mieć swoje poglądy i preferencje.
Sama prawda!!! Oby w procesie wyszła prawda o tej zakładanej rodzinie.
jakby ta Kryjom nie zrobila tej afery to bym nie wiedzial ze to o nia chodzi
Obserwuję tą panią od polowy lat 90 ubw. Kiedy jeszcze pracowała w Ostrowskiej telewizji kablowej i muszę stwierdzić że poziom zawodowy jej „dziennikarstwa jest wprost proporcjonalny do jej wzrostu. ( ok. 160 cm.)😒
Za miast się zająć praca na rzecz mieszkańców i miasta Ostrów to się teraz będę kłócić i sądzić . Jak tu ma być dobrze ?
Ale ona brzydka. Musi.byc mądra. Chyba jest sprawiedliwość
Gdyby mąż nie stał się radnym głosującym w jedynie słuszny sposób, to pani AK widziała by stołek dyrektorski jak świnia niebo. Jaja muszą być, ale żeby aż takie?!
Nic Pan nie wie a się wypowiada. Otóż, Pani Anna pracę w urzędzie zaczęła długo zanim związała się z Panem Dawidem. To co Pan robi to także pomówienie. 🙂
Tak, też pamiętam tą Panią Anię jak chodziła z aparatem, robiła za urzędową fotoreporterkę i ładnie się uśmiechała. Widać, że trzymanie się fartucha Szefowej, osobisty i oddany udział w jej kampaniach wyborczych popłacił i kariera urzędowa pięknie się rozwinęła. Zapewne mężuś, który wystawiał laurki Prezydentce na sesjach i głosował za absolutorium i wotum zaufania a teraz jest w oczywistej koalicji z rządzącymi nie był w tej karierze przeszkodą
Ciepłownik prawdę napisał. Teraz każda prawda to będzie pomówienie?
To rodzinka Pani Anny pisze albo i ona sama. W sądzie powinno mieć zniżki, procesy ze wszystkimi.
Ciepłownik to peowiec!!! z takimi to się niedyskutuje.
Fakt, tylko wtedy będąc koleżanka pani prezydent, została z marszu kierowniczką referatu bez konkursu, a wszystkie późniejsze awanse też bez konkursu spotkały ją już jako żonę radnego, mieszkanko.
Dokładnie tak.
Szef sobie dobiera współpracowników z którymi chce pracować. Nie widzę nic wtym dziwnego.
To długo to 3-4 lata?
No fakt latała z aparatem za Panią Prezydent. I z fotoreportera na stanowisko dyrektora haha. Totalny brak kompetencji do zajmowanego stanowiska. Ale karma wraca.
Czy jest coś złego w tym, że ktoś wspina się po szczeblach kariery, rozwijając się? Wręcz przeciwnie – to świadczy o pracowniku jak najlepiej. Osoba, która nie stoi w miejscu, ale inwestuje w siebie, swoje umiejętności, kompetencje i doświadczenie, jest wartościowym członkiem zespołu. Gdybym prowadził firmę, zależałoby mi właśnie na takich pracownikach – samodzielnych, ambitnych i dbających o swój rozwój.
Trzeba było się uczyć a nie bąki zbijać w szkole i teraz zazdrościć.
Tylko że wtedy była szarą urzędniczką.





