To decyzja, która rozgrzewa polską opinię publiczną do czerwoności. Sejm oficjalnie przegłosował przepisy przyznające specjalne wsparcie emerytalne i ubezpieczeniowe dla artystów oraz twórców. Podczas gdy środowiska kulturalne świętują „dziejową sprawiedliwość”, wśród zwykłych pracowników, przedsiębiorców i mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego wrze. Fala oburzenia przetacza się przez lokalne fora i media społecznościowe.
Ustawa, która od miesięcy dzieliła scenę polityczną i społeczeństwo, przeszła przez Sejm Przed nią jeszcze Senat i weto lub podpis Prezydenta RP. Nowe regulacje mają zapewnić osobom wykonującym zawody artystyczne dopłaty do składek ZUS z budżetu państwa, co w przyszłości zagwarantuje im stabilne świadczenia emerytalne. Zyskają muzycy, aktorzy, malarze czy pisarze, których zarobki bywają nieregularne.
Zwykły pracownik płaci pełny ZUS, artyści dostaną preferencje?
To właśnie kwestia finansowania wzbudza największe kontrowersje. Przeciwnicy projektu nie zostawiają na nowej ustawie suchej nitki, nazywając ją otwarciem drzwi do kolejnych przywilejów dla wąskiej i uprzywilejowanej grupy społecznej.
Przez 40 lat ludzie ciężko pracują przy taśmie albo za ladą. Co miesiąc z ich wypłat ściągane są gigantyczne składki ZUS, z których nikt im nie um0rzy ani grosza. Będąc na emeryturze, będziemy musieli oglądać każdą złotówkę. A z naszych podatków ma się teraz dopłacać ludziom, którzy przez całe życie grali w serialach albo jeździli po koncertach? To nie jest sprawiedliwość, to kpina z uczciwie pracujących ludzi – komentuje pan Krzysztof, emerytowany pracownik jednego z ostrowskich zakładów przemysłowych.
„Każdy wybiera swój zawód na własną odpowiedzialność”
Eksperci rynku pracy i ekonomiści reprezentujący wolnorynkowe podejście również krytykują przyjęte rozwiązanie. Wskazują, że system ubezpieczeń społecznych powinien opierać się na równych zasadach dla wszystkich obywateli, a tworzenie osobnych preferencji dla wybranych branż demoralizuje i obciąża podatników.
Głosy sprzeciwu słychać także wśród lokalnych przedsiębiorców i samozatrudnionych z powiatu ostrowskiego, którzy każdego miesiąca zmagają się z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności:
Prowadzę mały warsztat samochodowy. Jeśli mam gorszy miesiąc, brak klientów czy awarię sprzętu, państwo nie pyta mnie, za co zapłacę ZUS. Muszę oddać ponad 1600 zł miesięcznie, niezależnie od wszystkiego. Dlaczego artysta, który świadomie wybrał wolny zawód i żył z umów o dzieło, ma być traktowany lepiej niż szewc, mechanik czy fryzjerka? Każdy jest dorosły i wie, z czym wiąże się dana branża – mówi oburzony pan Tomasz, ostrowski przedsiębiorca.
Celebryci w blasku fleszy, rachunek dla podatnika
Głównym zarzutem przeciwników jest fakt, że w powszechnym odczuciu zyskają nie tylko niedocenieni niszowi twórcy, ale również gwiazdy szklanego ekranu, które przez lata zarabiały ogromne sumy, nie dbając o odkładanie na przyszłość.
Oburzenie budzi również fakt, że dopłaty będą pochodzić z budżetu państwa – czyli z kieszeni każdego obywatela kupującego chleb, paliwo czy płacącego dochodowy PIT. W dobie wysokich kosztów życia, problemów w służbie zdrowia i niedofinansowania podstawowych usług publicznych, przeznaczanie publicznych pieniędzy na emerytury dla twórców jest przez wielu postrzegane jako rażąca niesprawiedliwość.
Koszt reformy może sięgnąć nawet 400 mln zł. Maryla Rodowicz dostaje ok. 2000 zł, a artystka przyznała gorzko: Moje koty więcej przejadają.
Ustawa trafi teraz do podpisania przez Prezydenta. Przeciwnicy już zapowiadają petycje i apele o weto, twierdząc, że państwo po raz kolejny dzieli Polaków na lepszych i gorszych.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy artyści powinni otrzymywać wsparcie z budżetu na składki emerytalne, czy powinni być rozliczani na dokładnie takich samych zasadach jak wszyscy pracownicy? Czekamy na Wasze komentarze pod artykułem!