OSTROW24.tv - Ostrów Wielkopolski
Spłonął elektryk. Strażacy interweniowali dwa dni

Spłonął elektryk. Strażacy interweniowali dwa dni

Dwa razy strażacy interweniowali przy tym samym samochodzie elektrycznym w Trkusowie. Hyundai Kona najpierw stanął w ogniu, a następnego dnia ponownie pojawiło się zagrożenie związane z akumulatorem.

Do pierwszego zdarzenia doszło w środę około godziny 23.15 przy ulicy Środkowej w Trkusowie w powiecie ostrowskim. Strażacy po dotarciu na miejsce zastali całkowicie płonący samochód marki Hyundai Kona.

Sytuację dodatkowo komplikował fakt, że pojazd znajdował się na posesji, na której działał warsztat. Ogień stwarzał więc zagrożenie nie tylko dla samego samochodu, ale również dla znajdujących się w pobliżu obiektów.

Samochód elektryczny spłonął doszczętnie. Działania strażaków trwały aż 3 godziny i 20 minut.

Następnego dnia ten sam samochód ponownie zaczął dymić

Na tym jednak interwencja się nie zakończyła. W czwartek, przed godziną 16.00, strażacy ponownie zostali wezwani do tego samego pojazdu.

Po przyjeździe okazało się, że dymi się akumulator samochodu. Strażacy przystąpili do jego intensywnego polewania wodą, aby obniżyć temperaturę i zapobiec ponownemu rozwojowi pożaru.

Takie sytuacje są charakterystycznym problemem przy pożarach samochodów wyposażonych w duże akumulatory litowo-jonowe. Nawet po opanowaniu ognia może bowiem dojść do ponownego wzrostu temperatury ogniw i ponownego zapłonu.

Czy elektryki rzeczywiście palą się częściej od samochodów spalinowych?

Pożar w Trkusowie może budzić pytania o bezpieczeństwo samochodów elektrycznych. Dane dotyczące Polski pokazują jednak, że elektryki nie palą się częściej niż auta spalinowe.

Według danych Państwowej Straży Pożarnej za 2025 rok, na każde 1000 zarejestrowanych samochodów całkowicie elektrycznych przypadało 0,362 pożaru. W przypadku samochodów spalinowych wskaźnik wyniósł 0,415 pożaru na 1000 pojazdów. Oznacza to, że statystycznie samochód elektryczny miał niższy wskaźnik pożarów niż samochód spalinowy.

Warto przy tym pamiętać, że samochodów spalinowych jest w Polsce zdecydowanie więcej, dlatego w liczbach bezwzględnych to właśnie one odpowiadają za zdecydowaną większość pożarów pojazdów.

CZYTAJ  Nie żyją dwie osoby. Wypadek w regionie

Dane za pierwsze trzy miesiące 2026 roku również nie pokazują, aby elektryki paliły się częściej. Odnotowano wówczas 14 pożarów samochodów BEV wobec 2315 pożarów pojazdów spalinowych. Po przeliczeniu na liczbę zarejestrowanych pojazdów wskaźnik dla obu grup był w tym okresie bardzo zbliżony.

Skąd w ogóle biorą się pożary samochodów elektrycznych?

Jednym z najważniejszych zagrożeń jest akumulator litowo-jonowy. W przypadku jego uszkodzenia może dojść do tzw. ucieczki termicznej. To gwałtowny proces, podczas którego temperatura wewnątrz ogniwa rośnie, a reakcje chemiczne mogą prowadzić do zapłonu kolejnych ogniw.

Do uszkodzenia baterii może dojść między innymi w wyniku:

  • poważnego uszkodzenia mechanicznego samochodu, np. podczas wypadku,
  • zwarcia lub awarii elektrycznej,
  • uszkodzenia albo awarii pojedynczych ogniw,
  • przegrzania baterii,
  • nieprawidłowości związanych z ładowaniem,
  • wad produkcyjnych,
  • uszkodzenia systemu zarządzania baterią.

Nie oznacza to jednak, że każda awaria baterii kończy się pożarem. Nowoczesne samochody posiadają rozbudowane systemy monitorowania temperatury, napięcia i stanu poszczególnych elementów akumulatora.

Dlaczego pożar baterii może być trudniejszy?

Największym problemem nie jest sama częstotliwość pożarów, lecz specyfika ich gaszenia. W przypadku poważnego uszkodzenia akumulatora litowo-jonowego istnieje ryzyko ponownego zapłonu, dlatego strażacy muszą nie tylko ugasić płomienie, ale również skutecznie schłodzić baterię.

Właśnie dlatego czwartkowa interwencja w Trkusowie była szczególnie istotna. Mimo że samochód spłonął dzień wcześniej, następnego dnia ponownie pojawiło się dymienie z akumulatora. Strażacy musieli więc ponownie prowadzić działania chłodzące.

Pożary samochodów elektrycznych mogą również powodować intensywne wydzielanie gazów i osiągać bardzo wysokie temperatury. Jednocześnie nie powinno się wyciągać wniosku, że każdy pożar elektryka jest automatycznie bardziej niebezpieczny od pożaru auta spalinowego. Państwowa Straż Pożarna prowadzi specjalistyczne szkolenia dotyczące pojazdów elektrycznych, obejmujące m.in. zagrożenia związane z wysokim napięciem i akumulatorami litowo-jonowymi.

CZYTAJ  Tłumy Ostrowian na Święcie Drzewa

Przypadek z Trkusowa pokazuje przede wszystkim, że ugaszenie płonącego samochodu elektrycznego może nie oznaczać końca zagrożenia. Szczególnej uwagi wymaga później sam akumulator, który w określonych warunkach może ponownie zacząć się nagrzewać i dymić.

Tutaj wideo z kontrolowanego pożaru elektrycznego Hyundai Kona: Akcja od 3 minuty i 15 sekundy

Masz newsa? Poinformuj nas! Prześlij zdjęcie lub wideo. Twórz portal ostrow24.tv
Lokalizacja wydarzenia: Trkusów, ul. Środkowa
Otwórz w Google Maps »
12 komentarzy
Kamila
1 miesiąc temu

A może jak tak porównujemy to porównajmy czas gaszenia elektryka i spalinowca i ile syfu do atmosfery przy tym gaszeniu idzie. Wtedy pokaże nam się cała ekologia elektrogówna…

Pykon
1 miesiąc temu

Ja jak jadę po mieście moja V8 w wolnossaku to te elektryczne pierdziawy zjeżdżają na bok

stonka
odpowiada  Pykon
1 miesiąc temu

i tak powinno być!

Karol3414
1 miesiąc temu

Przede wszystkim warto wspomnieć o tym, że średnia wieków samochodów elektrycznych jest zdecydowanie niższa niż samochodów z silnikiem spalinowym. Co z tego wynika? Ano to, że o ile w samochodach spalinowych statystykę samozapłonów podbijają samochody bardzo stare, bardzo zaniedbane przez użytkowników, bardzo zużyte (generalnie w sanie często kwalifikujących je do złomowania), to w przypadku elektryków palą się samochody względnie nowe, niezużyte, kupowane przez ludzi dysponujących większymi pieniędzmi a więc można założyć, że są serwisowane lepiej niż 20 letni VW Golf i mimo to zapalają się prawie tak samo często, a ugaszenie kosztuje znacznie więcej sił i środków, dodatkowo mamy też problem po ugaszeniu, bo o ile spalinówka już się nie zapali, o tyle akumulator może znów się zacząć przegrzewać, tak więc akcja gaśnicza nie powinna kończyć się na ugaszeniu tylko należy w jakiś sposób i możliwie bezzwłocznie zabezpieczyć akumulator, poprzez wyjęcie go z pojazdu i …, no właśnie co z nim zrobić żeby nie mógł znów narobić problemów? Kontener z piaskiem? I kto to ma zrobić? Straż pożarna, wyspecjalizowany warsztat, oczywiście wszystko na koszt właściciela.

BMW 5
1 miesiąc temu

Ojej ojej 😂 😂 😂 Jaka szkoda…

Artur
1 miesiąc temu

Po co ta statystyka? Może strażacy podadzą ile czasu i pieniędzy pochłania gaszenie spalinowca, a ile elektryka…

oo
1 miesiąc temu

Dane statystyczne jak za pisu , paliło się tyle i tyle elektryków i tyle i tyle samochodów na paliwa ciekłe. Natomiast nie podaje się stosunku ilości zarejestrowanych pojazdów.Przesież elektryków w Polsce jest promil w stosunku do benzyny czy diesla.

kiki
odpowiada  oo
1 miesiąc temu

i w statystykę spalinowych wciągnięto na pewno też ciężarówki , a one również często się palą

Karol3414
odpowiada  kiki
1 miesiąc temu

No bo są spalinowe. Zmartwię cię jednak, ciężarówki są też elektryczne i pewnie też są ujęte w statystykach.

Karol3414
odpowiada  oo
1 miesiąc temu

Masz podany wskaźnik ilości pożarów na 1000 zarejestrowanych pojazdów danego typu, stosunek ilości elektryków do spalinowych nic tu nie zmieni. Z tym, że jest inny błąd w danych, powinno się uwzględnić też wiek pojazdów, bo średnio auta elektryczne są zdecydowanie młodsze od aut spalinowych, a tym samym są mniej zużyte i w lepszym stanie technicznym a więc teoretycznie powinny jednak rzadziej ulegać takim awariom. Należałoby więc wyznaczyć najpierw okres produkcji badanych samochodów i dla nich wyznaczyć taki wskaźnik, wtedy byłby on miarodajny, choć już teraz widać że skoro do zapłonów dochodzi tak samo często w stosunkowo nowych samochodach elektrycznych jak i w zajechanych Golfach u kresu swojego motoryzacyjnego życia, to coś z tymi elektrykami jest nie tak.

Tromba
1 miesiąc temu

Tak czy siak dziadostwo

ppp
1 miesiąc temu

Powiem TAK. To że Procentowo nieznacznie więcej odnotowano przypadków samozapłonu aut spalinowych. Wynika z tego że większość tych auto to auta już wiekowe 12-18letnie, przede wszystkim, te zaniedbane pod względem technicznym, w 90% przypadkach sprowadzone po stłuczce i zrobione po łepkach. A przyczyną zazwyczaj jest zwarcie instalacji 12V
Natomiast ! auta elektryczne, które wyjeżdżają nowe z fabryki, odbierane z salonu, bez żadnych kolizji palą się po 1,2,3 roku! masakra
To zastanawiam się jaki będzie % za kilka, czy paręnaście lat, kiedy samochody te będą już z nie najnowszymi bateriami, sprowadzane używane, naprawione pod kolizjach…, gdzie architektura instalacji to 400V-800V

12
0
Napisz co o tym sądziszx
×