Afera z czasów pandemii wraca na pierwsze strony! Śledztwo dotyczące nielegalnego uzyskiwania tzw. paszportów covidowych dobiega końca. Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim przygotowuje akt oskarżenia, a sprawa objęła aż 196 osób.
Postępowanie prowadzone jest od 4 lutego 2021 roku. Jak poinformował radioCENTRUM Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, 148 osób wyłączono do odrębnych postępowań. Śledczy zajmowali się osobami podejrzewanymi o udział w procederze uzyskiwania potwierdzeń szczepienia mimo faktycznego braku szczepienia.
Certyfikat bez szczepienia?
Sedno sprawy stanowiły fałszywe lub uzyskane niezgodnie z prawem potwierdzenia szczepień. Dzięki nim osoby niezaszczepione mogły korzystać z uprawnień przewidzianych dla posiadaczy tzw. paszportów covidowych, w tym swobodniej podróżować za granicę.
Wśród podejrzanych znalazły się również osoby wykonujące zawód pielęgniarki. Prokuratura prowadzi ostatnie czynności i przygotowuje akt oskarżenia.
Sprawa ciągnęła się latami. Jednym z powodów były problemy z przesłuchaniem części podejrzanych, którzy przebywali poza granicami Polski.
Jest już pierwszy wyrok
Nie wszyscy muszą jednak czekać na finał postępowania. 21 lipca tego roku zapadł prawomocny wyrok wobec jednej z osób – 43-letniej mieszkanki Kalisza, która nie była pielęgniarką.
Kobieta została uznana za winną zarzucanych jej czynów. Sąd wymierzył jej rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a także rok i 6 miesięcy ograniczenia wolności, polegającego na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Dodatkowo zasądzono grzywnę w wysokości 300 stawek.
Dziś patrzymy na pandemię inaczej
Cała sprawa ma jednak szerszy kontekst. W czasie pandemii COVID-19 kolejne obostrzenia ograniczały możliwość podróżowania, prowadzenia działalności czy korzystania z części usług. Dla wielu osób certyfikat szczepienia stał się przepustką do względnie normalnego funkcjonowania.
Z perspektywy czasu część ówczesnych decyzji dotyczących obostrzeń budzi ogromne kontrowersje. Krytycy pandemicznych restrykcji od dawna wskazują, że niektóre ograniczenia były nadmierne i niewspółmierne do zagrożenia. Jednocześnie trzeba oddzielić ocenę polityki pandemicznej od odpowiedzialności karnej za fałszowanie dokumentacji czy obchodzenie obowiązujących wówczas przepisów.
Co ważne, również osoby sprawujące wówczas władzę z czasem dokonywały krytycznej oceny części swoich decyzji. W przestrzeni publicznej pojawiały się wypowiedzi ówczesnych rządzących, w tym premiera Mateusza Morawieckiego, odnoszące się do błędów popełnionych w czasie pandemii.
Łamali prawo, żeby żyć normalnie?
I właśnie tutaj pojawia się najbardziej gorzkie pytanie całej historii. Czy surowe i kontrowersyjne przepisy pandemiczne sprawiły, że część ludzi była gotowa posunąć się do ich obchodzenia, aby odzyskać namiastkę normalności?
To jednak nie zmienia faktu, że obowiązujące przepisy należało przestrzegać, a ich naruszenie może wiązać się z odpowiedzialnością karną. Z drugiej strony historia pandemii pokazała również, że nie każda sprawa związana z naruszaniem ówczesnych ograniczeń kończyła się skazaniem – w niektórych przypadkach postępowania były umarzane.
Jak będzie tym razem? Ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące pozostałych osób dopiero przed nami.
Prokuratura podkreśla, że wykonywane są już ostatnie czynności przed zakończeniem postępowania i sporządzeniem aktu oskarżenia. Po latach sprawa „paszportów covidowych” może więc wreszcie trafić na kolejny etap – tym razem przed sąd.
Jedno jest pewne: to, co w czasie pandemii było dla jednych sposobem na zachowanie normalności, dla innych stało się przestępstwem. O tym, gdzie w tej konkretnej sprawie przebiega granica odpowiedzialności, zdecyduje sąd.





