OSTROW24.tv - Ostrów Wielkopolski
Tragedia obok targowiska. „Defibrylator był na wyciągnięcie ręki, ale życia nie udało się uratować”

Tragedia obok targowiska. „Defibrylator był na wyciągnięcie ręki, ale życia nie udało się uratować”

To historia, która poruszyła mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego i wywołała lawinę pytań. W poniedziałek, 11 maja 2026 roku, w rejonie ulic Piastowskiej i Sobieskiego, tuż obok Targowiska Miejskiego, starszy mężczyzna nagle stracił przytomność. Doszło do nagłego zatrzymania krążenia.

Świadkowie natychmiast ruszyli z pomocą. Rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową i podjęto próbę zdobycia defibrylatora AED, który znajdował się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej – w budynku szaletu na terenie targowiska.

Mimo desperackiej walki o życie, mężczyzna zmarł.

List od czytelnika: „Ile jeszcze osób musi zginąć?”

Do naszej redakcji trafił poruszający list od mieszkańca Ostrowa Wielkopolskiego, który nie kryje oburzenia.

Czytelnik twierdzi, że osoby proszące o wydanie defibrylatora miały usłyszeć, że nie mogą go otrzymać z powodu braku uprawnień oraz obaw o odpowiedzialność materialną za sprzęt.

To pokazuje przerażający problem systemowy. Urządzenie stworzone po to, by ratować życie, staje się bezużyteczne przez procedury, strach i brak szkoleń – pisze mieszkaniec.

W swoim liście podkreśla, że AED jest skonstruowane tak, aby mógł z niego skorzystać każdy, nawet osoba bez medycznego przygotowania. Po uruchomieniu urządzenie wydaje komendy głosowe i prowadzi ratownika krok po kroku.

Ile jeszcze osób musi zginąć obok zamkniętego defibrylatora, by standardy bezpieczeństwa zostały zmienione? – pyta czytelnik.

Stanowisko spółki Targowiska Miejskie SA

Jak informuje prezes zarządu Ewa Psztyr, około godziny 12.10 do pracownicy obsługującej szalet przybiegła kobieta z informacją, że pomiędzy blokami przy ulicach Piastowskiej i Sobieskiego leży nieprzytomny mężczyzna.

Według spółki pracownica wskazała miejsce, w którym znajdował się defibrylator AED, oraz poinformowała, że można go natychmiast zabrać.

Kobieta miała jednak odpowiedzieć, że nie jest przeszkolona i nie wie, jak obsłużyć urządzenie, dlatego nie zdecydowała się go zabrać.

Z ustaleń spółki wynika także, że w tym czasie na miejsce zdarzenia dotarł już zespół ratownictwa medycznego, dlatego AED ostatecznie nie zostało użyte.

Urządzenie było i jest dostępne dla każdego, kto chce udzielić pomocy. Taka możliwość była, lecz z niej nie skorzystano – podkreśla zarząd spółki.

Dwie relacje, jedno tragiczne zakończenie

Relacja świadka i stanowisko spółki różnią się w kluczowych szczegółach. Jedna strona mówi o odmowie wydania urządzenia, druga – o tym, że AED było dostępne, lecz osoba prosząca zrezygnowała z jego użycia z obawy przed brakiem wiedzy.

CZYTAJ  Narkotyki latały... wiatrakowcem! Szokujące kulisy gigantycznego śledztwa

Bez względu na to, która wersja jest bliższa prawdy, finał pozostaje ten sam: człowiek stracił życie, a defibrylator, który mógł zwiększyć jego szanse na przeżycie, nie został użyty.

Każda minuta ma znaczenie

W przypadku nagłego zatrzymania krążenia liczy się każda sekunda. Eksperci podkreślają, że szybkie użycie AED jeszcze przed przyjazdem pogotowia może wielokrotnie zwiększyć szanse na przeżycie.

Problem nie sprowadza się więc wyłącznie do tego, czy urządzenie było dostępne. Kluczowe pytanie brzmi: czy mieszkańcy wiedzą, że mogą z niego skorzystać? I czy nie boją się tego zrobić?

Miasto reaguje

Urząd Miejski w Ostrowie Wielkopolskim poinformował, że trwa sukcesywne przenoszenie defibrylatorów z wnętrz budynków do specjalnych kapsuł zewnętrznych dostępnych przez całą dobę.

Tak stanie się również w przypadku AED znajdującego się przy Targowisku Miejskim. Dzięki temu urządzenie będzie dostępne 24 godziny na dobę dla każdego, kto znajdzie się w sytuacji zagrożenia życia.

Pełna mapa defibrylatorów dostępna jest na stronie OpenAEDMap.

Trudna lekcja dla nas wszystkich

Ta tragedia to bolesne przypomnienie, że nowoczesny sprzęt sam w sobie nie ratuje życia. Ratują je ludzie – ich odwaga, wiedza i szybka reakcja.

AED nie wymaga specjalistycznych uprawnień. Wystarczy przełamać strach i zaufać urządzeniu, które prowadzi użytkownika krok po kroku.

W poniedziałek w Ostrowie Wielkopolskim zabrakło kilku minut i być może odrobiny pewności, że „wolno pomagać”.

A kiedy stawką jest ludzkie życie, nikt nie powinien się wahać.

Masz newsa? Poinformuj nas! Prześlij zdjęcie lub wideo. Twórz portal ostrow24.tv
38 komentarzy
Bartek
1 miesiąc temu

AED było dostępne, niestety to nie pierwsza sytuacja że ludzie boją się go użyć, obsługa jest naprawde prosta, urządzenie samo mówi co robić po koleji. Jako ratownik medyczny wiem że udało by się uratować nie jedno życie gdyby nie strach ludzi dookoła którzy boją się że niechcący mogą zrobić coś nie tak. Dobrze że jest coraz więcej takich urządzeń w mieście, firmach i autobusach tylko jeszcze ktoś musi ich użyć. Proszę się nie bać – one naprawdę mogą uratować komuś życie, liczy się każda sekunda.

Daniel
odpowiada  Bartek
1 miesiąc temu

Nie było dostępne bo była po nią moja żona i bardzo uprzejma pani z szaletu przyczyniła się do śmierci tego pana bo nie chciała go wydać i dla tego świadek który słyszał wymianę zdań napisał list do redakcji

RM
odpowiada  Daniel
1 miesiąc temu

nie znam sytuacji i nie zamierzam ani bronić ,ani atakować pani „z szaletu”,proszę jednak darować sobie zdanie ,że jest ona winna śmierci- bo nie wiemy ,jaki był mechanizm zatrzymania krążenia u tego pana ,więc nie wiemy też ,czy były wskazania do defibrylacji ( wykonuje się ją przy migotaniu komór ,przy asystolii oraz tzw. PEA – nie).

Daniel
odpowiada  RM
1 miesiąc temu

Jak już teraz wiadomo na pewno by nie zaszkodziła

AsaSyn
odpowiada  Daniel
1 miesiąc temu

Jeżeli faktycznie było jak napisałeś, to należy mieć nadzieję, że karma wróci do tej uprzejmej pani z szaletu. Nie wiadomo, czy dbała o swój etat, swoją premię, czy tylko swój święty spokój, ale przy tym zupełnie nie próbowała zadbać o innego człowieka.

Daniel
1 miesiąc temu

Proszę osoby które były światkiem dość głośnej wymiany zdan z panią z szaletu o opisanie w komentarzu jak ta sytuacja wyglądała

Ja
1 miesiąc temu

Chwila chwila kobita pobiegła po AED po czym jak niby baba z targu wskazała miejsce to stwierdziła ze sie na tym nie zna i nie wzięła? Przecież to tłumaczenie się kupy nie trzyma jakby nie chciała wziąć bo nie umie obsługiwać to by chyba nie biegła ale cóż spółka miejska a jakich kompetentnych ludzi becia zatrudnia wszyscy wiemy ( pozdrawiam prezesa tymczasowo aresztowanego) następnym razem ludzie beatki jak i ona sama lepsze tłumaczenie niech wymyśli niż coś nie trzymające się kompletnie kupy

Zdziwiona
1 miesiąc temu

Dobrze zrozumiałam, kobieta świadek pobiegła po defibrylator żeby na miejscu stwierdzić, że nie umie go obsłużyć i go nie zabierze do potrzebującego? Czy jednak nie zrozumiałam? Coś tu się kupy nie trzyma.

Daniel
1 miesiąc temu

Sytuacja była całkiem odmienna to pani obsługująca szalet nie chciała wydać defibrylatora twierdząc że moja żona nie ma uprawnień i nie wyda jej tego urządzenia.Na miejscu tego zdarzenia był mężczyzna który miał szkolenie z pierwszej pomocy i obsługi AED i w chwili gdy żona próbowała pobrać AED prowadził resustytacje krążeniową . Dzięki tej wspaniałej pani z szaletu targowiska i panu który został wezwany do obsługi urządzenia do którego obsługi nie potrzeba mieć przeszkoleni bo aparat wydaje dokładne polecenia ten pan niestety nie żyje .

Maciej
odpowiada  Daniel
1 miesiąc temu

Skoro ma Pan tyle pewnych informacji proponuję zamiast pisać komentarze w internecie zgłosić sie na Policji i złożyć stosowne zeznania.

Ahie
1 miesiąc temu

Przecież tam jest wszystko narysowane…. Przyklejasz elektrody w miejsce jak na rysunku i odpalasz. Sam ci wszystko później mówi. Nie trzeba nic wiedzieć ani umieć. Pewnie baba rzeczywiście nie chciała wydać urządzenia i teraz próbują ratować sytuację. Niemożliwe jest, że kobieta pobiegła po czym stwierdziła, że nie umie tego użyć i jednak nie weźmie… W takim wypadku w ogóle by nie pomyślała o AWD. A poza tym, na pewno nie była sama, było tam więcej ludzi, to chociaż by go przyniosła.

Disel
1 miesiąc temu

Co to jest w jakim kraju żyjemy żeby nie udzielić pomocy pierwsze te szaletowe zwolnić nowe przeszkolić bo te tylko po targu chodzą na zakupy a biurokrację targową dawno bym tych nierobów od spijania kawki wyrzucił człowiek pomocy potrzebuje a zabraniają wydania wstyd ktoś powinien tam zrobić porządek gdzie jest prezes targowiska !!!!!!

Ostrowiak z krwi i kości
1 miesiąc temu

Pobiegła po defibrylator tylko po to, by powiedzieć, że w sumie go nie chce, bo nie potrafi użyć? Coś tu nie po kolei z logiką.

Disel
1 miesiąc temu

Zawsze takie nieroby w spółkach są nie do uczone od razu bym te szaletów zwolnił i do sądu podał co to jest co to za kraj

Misza
1 miesiąc temu

Robi sie glosno to zarzad spolki umywa lapy zganiajac wine na kobiete ktora rzekomo stwierdzila ze nie wie jak sie obslugiwac AED.szkoda czlowieka

Xyz
odpowiada  Misza
1 miesiąc temu

A wiesz jak było naprawdę. Tego się już nie dowiesz. Najgorsze w tym jest to że umarł człowiek a być może można go było uratować.

Daniel
odpowiada  Misza
1 miesiąc temu

Dokładnie tak było bo kobieta która chciała zabrać AED to moja żona.

Kaja
odpowiada  Daniel
1 miesiąc temu

Daniel. Miej jaja zgłoście się na policję albo do prokuratury i opowiedzcie jak było.

Mieszkaniec
odpowiada  Misza
1 miesiąc temu

Skoro babcie klozetowe zostały poinformowane o zagrożeniu życia i poszkodowanego to tak samo ich obowiązkiem było ruszenie 4 liter i samemu udzielić pomocy z użyciem aed!

Ambasador prawnej prawdy
odpowiada  Mieszkaniec
1 miesiąc temu

No aż tak to chyba nie. Jako świadek masz obowiązek udzielenia pomocy, ale jeżeli nie jesteś w służbie ratowniczej, publicznej – policja, straż, itd., to absolutnie nie masz obowiązku ” lecieć na pomoc”. Po to są służby, telefony alarmowe, a nie pierwsza lepsza osoba fizyczna.
Chyba, że babcie klozetowe mają przeszkolenie ratownicze i wpisany obowiązek podjęcia akcji ratunkowej w zakres obowiązków.

Endriu
odpowiada  Mieszkaniec
1 miesiąc temu

Jakim obowiązkiem pani z szaletu miała udzielać pomocy jak ona była w pracy i nie widziała tego zajścia a druga sprawa z tego co mi wiadomo to to te panie nie były przeszkolone w sprawie użytkowania sprzętu pretensje trzeba mieć do tych co wymyślili montaż sprzętu w środku pomieszczenia a nie na zewnątrz toaletę zamykają o 15:00 w razie wypadku po godzinie 15:00 to ratujący co wtedy mają zrobić drzwi wyjebać i zabrać

no
odpowiada  Misza
1 miesiąc temu

Wiesz jak było?

38
0
Napisz co o tym sądziszx
×