Tego dnia Wysocko Wielkie zamilkło w sposób, który trudno opisać słowami. Cisza nie była brakiem dźwięku – była ciężarem bólu, który unosił się nad miejscowością od wczesnych godzin porannych. Tłumy ludzi przyszły pożegnać Anitę Idziorek. Przyszli z niedowierzaniem, z rozpaczą, z poczuciem niesprawiedliwości. Przyszli, bo nie da się zrozumieć śmierci, która przyszła tak nagle, brutalnie i zupełnie niepotrzebnie.
Ciąg dalszy pod zdjęciami
Życie Anity zostało przerwane przez pijanego kierowcę. Jedną decyzją. Jednym aktem skrajnej nieodpowiedzialności, za którym poszła ucieczka i pozostawienie drugiego człowieka bez pomocy. To właśnie ten fakt sprawia, że ta tragedia boli jeszcze bardziej. Bo nie był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. To był wybór.
Msza żałobna w Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim rozpoczęła się o godzinie 11:00. Kościół wypełnił się po brzegi. Tak wielu ludzi chciało być blisko Anity po raz ostatni, że nie wszyscy zmieścili się w środku. Stali na zewnątrz, w skupieniu, w ciszy przerywanej łzami. Po mszy kondukt pogrzebowy przeszedł na cmentarz – długi, powolny, pełen ludzi, którzy nie potrafili pogodzić się z myślą, że to naprawdę koniec.
Śmierć Anity wstrząsnęła nie tylko Ostrowem Wielkopolskim i okolicą. O tej tragedii mówi cała Polska. Pisały o niej media ogólnopolskie, a w mediach społecznościowych z ogromną siłą wybrzmiała akcja #PRAWOANITY, zapoczątkowana przez adwokat Patrycję Łakomiak. Jej poruszający apel został udostępniony tysiące razy. „Anita zginęła, bo ktoś wsiadł za kierownicę po alkoholu, a potem nie było ani odwagi, ani odpowiedzialności. Była ucieczka. Było pozostawienie człowieka na śmierć” – te słowa stały się krzykiem sprzeciwu wobec przyzwolenia na jazdę po alkoholu.
Na zakończenie Mszy Świętej głos zabrała jedna z kobiet bliskich Anicie. Jej słowa rozdarły serca wszystkich obecnych. Mówiła o codziennych gestach, o rozmowach, które nagle się urwały, o planach, które nigdy nie zostaną zrealizowane. O tym, jak trudno pogodzić się z myślą, że pierwszym odruchem po przebudzeniu jest chęć zadzwonienia – a po chwili przychodzi bolesne uświadomienie, że już nie ma do kogo. Wspominała spokój Anity, jej uważność, umiejętność słuchania, ciepło, które dawała innym bez rozgłosu. Mówiła o świecie, który toczy się dalej, choć dla niej czas zatrzymał się w dniu tragedii. I o obietnicy, że pamięć o Anicie będzie żyła w każdym kolejnym dniu.
Dziś setki, jeśli nie tysiące osób opłakują Anitę Idziorek. Rodzina, przyjaciele, znajomi, współpracownicy – wszyscy próbują odnaleźć sens w rzeczywistości, która sensu nie ma. Do tej tragedii nie powinno dojść. A jednak doszło.
Niech ta śmierć nie pozostanie bez echa. Niech będzie ostrzeżeniem. Niech każdy, kto kiedykolwiek pomyśli o tym, by wsiąść za kierownicę po alkoholu, zatrzyma się choć na chwilę. Niech pomyśli o Anicie. O jej bliskich. O pustce, której nie da się już wypełnić. Jedna decyzja może odebrać życie – i na zawsze zniszczyć wiele innych. Na to nie może być zgody.
Po złożeniu trumny do grobu odtworzono utwór
Śledź nas w Google News!
Zawsze na bieżąco z najnowszymi artykułami i informacjami.
Obserwuj nas w Google News

















