OSTROW24.tv - Ostrów Wielkopolski
Oburzenie na wójta po koncercie

Oburzenie na wójta po koncercie

„Ruiny”, Chopin i obietnica „czegoś”. Przemówienie wójta Harlaka w pałacu w Mojej Woli

Pałac w Mojej Woli na jeden wieczór znów ożył. Była muzyka Chopina, wzruszona publiczność i wnętrza przygotowane dzięki pracy mieszkańców. Było też wystąpienie wójta Adama Harlaka, które zamiast podkreślić zaangażowanie społeczników, wywołuje pytania o sposób, w jaki władze gminy patrzą na jeden z jej najcenniejszych zabytków.

17 października w pałacu w Mojej Woli wydarzyło się coś, na co miłośnicy tego niezwykłego obiektu czekali od lat. Dzięki zaangażowaniu grupy mieszkańców opuszczone wnętrza ponownie wypełniły się ludźmi i muzyką. W miejscu, które od dekad pozostaje symbolem niewykorzystanego potencjału i postępującego zaniedbania, zabrzmiały utwory Fryderyka Chopina.

Pałac, znany z charakterystycznej elewacji pokrytej korą korkową, od lat przyciąga uwagę swoją architekturą. Zamknięty w latach 90., mimo kolejnych zmian właścicieli i działań instytucji zajmujących się ochroną zabytków, nie doczekał się przywrócenia do dawnej funkcji.

Tym razem jednak pojawiła się nadzieja, że jego historia nie musi kończyć się na kolejnych latach oczekiwania.

Mieszkańcy zakasali rękawy. Pałac znów ożył

W ostatnich miesiącach wokół pałacu zebrała się grupa osób, którym zależy na uratowaniu tego miejsca. Po tygodniach sprzątania, odkurzania, mycia, usuwania gruzu, zabezpieczania i napraw udało się przygotować część pomieszczeń na przyjęcie gości.

Efekt? Koncert, który trudno było sobie wyobrazić w budynku przez lata kojarzonym przede wszystkim z zamkniętymi oknami i niszczejącymi wnętrzami.

Dzięki współpracy z Muzeum w Lewkowie w pałacu zabrzmiała muzyka Chopina. W oknach pojawiły się firany, wnętrza rozświetliły lampy, a pod ozdobnym drewnianym sufitem ustawiono krzesła. Na scenie stanął fortepian.

Chłód bijący od ścian przypominał, że to wciąż opuszczony budynek. Przez chwilę można było jednak odnieść wrażenie, że pałac znów pełni funkcję, do której został stworzony — jest miejscem spotkań z kulturą i sztuką.

Publiczność wypełniła salę, a kolejne utwory nagradzano długimi brawami. Dla niektórych szczególnie wzruszającym momentem było wykonanie Poloneza A-dur. W tych murach muzyka zabrzmiała wyjątkowo.

I właśnie w takim momencie na scenę wkroczył kolejny punkt wieczoru — przemówienie wójta gminy Sośnie Adama Harlaka.

CZYTAJ  Sanepid zakazał picia wody. Dziś są nowe informacje

Podziękowania, w których zabrakło najważniejszych bohaterów?

Wójt został zaproszony na wydarzenie zorganizowane dzięki zaangażowaniu mieszkańców. Można było oczekiwać, że jego wystąpienie będzie przede wszystkim okazją do docenienia osób, które przez wiele tygodni własnymi rękami przygotowywały pałac na przyjęcie publiczności.

Podziękowania padły, jednak — jak wynika z relacji autora krytycznego komentarza opublikowanego na profilu „info Sośnie” — zabrakło wyraźnego podkreślenia roli społeczników, których praca umożliwiła organizację koncertu.

Oczywiście, przy takim wydarzeniu znaczenie mają wszyscy zaangażowani: artyści, instytucje kultury, organizatorzy i osoby wspierające przedsięwzięcie. Nie powinno to jednak przesłaniać wysiłku mieszkańców, którzy poświęcili swój czas i energię, by otworzyć pałac na ludzi.

To oni sprzątali, porządkowali i zabezpieczali pomieszczenia. To ich praca sprawiła, że koncert mógł się odbyć w takiej scenerii.

W przypadku inicjatyw społecznych uznanie dla zaangażowanych osób nie jest jedynie kurtuazją. To także sygnał, że ich wysiłek ma znaczenie i warto go kontynuować.

„Gmina Sośnie pozostaje nieodkryta jak te ruiny”

W kolejnej części wystąpienia wójt miał nawiązać do położenia gminy i trudności z dotarciem do niej. Zapytał publiczność, kto musiał skorzystać z nawigacji, aby trafić na miejsce.

Żart spotkał się ze śmiechem. Wójt miał następnie stwierdzić: „Gmina Sośnie pozostaje nieodkryta jak te ruiny”.

I właśnie określenie „ruiny” stało się jednym z najbardziej wymownych elementów całego wystąpienia.

Stan pałacu nie jest tajemnicą. Każdy, kto zna historię tego obiektu, widzi skalę zaniedbań i wie, jak wiele pracy wymaga jego ratowanie. Można jednak zapytać, czy podczas wydarzenia zorganizowanego przez ludzi próbujących przywrócić temu miejscu życie nie warto było mocniej zaakcentować jego potencjału.

Pałac w Mojej Woli to nie tylko zniszczony budynek. To również wyjątkowa architektura, historia, rozpoznawalny symbol regionu i miejsce, które przy odpowiednim podejściu mogłoby stać się ważnym punktem na kulturalnej mapie południowej Wielkopolski.

Mieszkańcy pokazali, że nawet w obecnym stanie można zrobić pierwszy krok w kierunku przywrócenia mu życia.

CZYTAJ  Miliony z pomagania! Twórcy Siepomaga to milionerzy

Chopin w pałacu zbudowanym przez Niemców. Żart, który nie wszystkich musiał rozbawić

W przemówieniu miała pojawić się również anegdota dotycząca pleneru malarskiego. Według relacji autora komentarza jeden z jego uczestników miał prosić wójta, by nie doprowadzał do odrestaurowania pałacu, ponieważ artyści straciliby wówczas interesujący temat do malowania.

Być może intencją było rozluźnienie atmosfery. W kontekście wieloletniego zaniedbania zabytku i pracy osób, które właśnie próbują zmienić jego los, taki żart mógł jednak zabrzmieć niezręcznie.

Wójt miał też zwrócić uwagę, że pałac zbudowali Niemcy, a teraz rozbrzmiewa w nim muzyka Chopina, co — jak ujął to w żartobliwej konwencji — mogłoby przyprawić jego dawnych budowniczych o przewracanie się w grobach.

Trudno jednoznacznie ocenić intencję takiej wypowiedzi bez pełnego nagrania przemówienia. Można jednak postawić pytanie, czy tego rodzaju anegdoty były potrzebne podczas wieczoru, którego głównym przesłaniem powinno być ocalenie wyjątkowego zabytku i docenienie ludzi, którzy chcą mu pomóc.

„Jeśli właściciel przekaże mi go w formie darowizny…”

Najważniejsza deklaracja miała jednak paść pod koniec wystąpienia.

Według relacji opublikowanej na profilu „info Sośnie” wójt Adam Harlak powiedział:

„Jeśli właściciel tego obiektu przekaże mi go w formie darowizny… to ja z niego coś zrobię”.

To zdanie rodzi pytania, na które mieszkańcy gminy zasługują na konkretną odpowiedź.

Pałac wraz z około 20 hektarami gruntu miał zostać sprzedany przez gminę za 650 tys. zł. Dziś pojawia się deklaracja, że jeśli obecny właściciel przekaże nieruchomość w darowiźnie, wójt podejmie działania, by coś z nią zrobić.

Samo zainteresowanie przyszłością pałacu można uznać za ważny sygnał. Problemem pozostaje jednak brak konkretów w przytoczonej deklaracji.

Co oznacza „coś zrobić”? Czy chodzi o zabezpieczenie budynku, przygotowanie dokumentacji, pozyskanie środków zewnętrznych, etapową renowację, czy może stworzenie w pałacu instytucji kultury? Jakie byłyby koszty przedsięwzięcia i skąd miałyby pochodzić pieniądze? Czy gmina dysponuje planem działania na wypadek przejęcia obiektu?

CZYTAJ  Groźne dachowanie. 2 osoby poszkodowane

To pytania, które wykraczają poza samą uroczystość. Dotyczą przyszłości jednego z najbardziej rozpoznawalnych zabytków gminy Sośnie.

Warto przy tym pamiętać, że ewentualne przejęcie pałacu oznaczałoby nie tylko możliwość decydowania o jego przyszłości, lecz także odpowiedzialność za utrzymanie, zabezpieczenie i kosztowne prace konserwatorskie. Dlatego każda deklaracja dotycząca takiego przedsięwzięcia powinna być poparta konkretnym planem.

Mieszkańcy pokazali, że można zacząć od działania

Koncert w Mojej Woli był czymś więcej niż wydarzeniem muzycznym. Pokazał, że pałac wciąż potrafi przyciągać ludzi, budzić emocje i tworzyć przestrzeń dla kultury, nawet jeśli jego stan techniczny pozostawia wiele do życzenia.

Mieszkańcy udowodnili, że nie trzeba czekać na wielomilionową inwestycję, by zrobić pierwszy krok. Ich praca pozwoliła przygotować wnętrza na wyjątkowy wieczór i przypomniała, że ten obiekt wciąż ma znaczenie dla lokalnej społeczności.

Nie oznacza to oczywiście, że społeczne zaangażowanie zastąpi fachową renowację, finansowanie i długofalowy program ochrony zabytku. Może jednak stać się impulsem do podjęcia konkretnych działań.

Od władz samorządowych można oczekiwać, że dostrzegą ten potencjał i przedstawią realne możliwości wsparcia inicjatywy.

Wystąpienie wójta podczas koncertu pozostawia więc kilka istotnych pytań. Jak gmina zamierza wspierać osoby zaangażowane w ratowanie pałacu? Czy istnieje konkretny pomysł na przyszłość tego miejsca? I co dokładnie miałoby się wydarzyć, gdyby nieruchomość trafiła w ręce samorządu?

Na razie mieszkańcy pokazali, co potrafią zrobić dzięki współpracy i własnej pracy. Teraz warto oczekiwać równie konkretnej odpowiedzi ze strony władz.

Bo pałac w Mojej Woli zasługuje na coś więcej niż żarty o ruinach i obietnicę, że kiedyś „coś” się z nim zrobi.

Masz newsa? Poinformuj nas! Prześlij zdjęcie lub wideo. Twórz portal ostrow24.tv
Lokalizacja wydarzenia: Pałac w Mojej Woli
Otwórz w Google Maps »
2 komentarzy
Janosik
1 minuta temu

Za której władzy pałac wraz z 20 hektarami został sprzedany za 650 tys. zł? Od wyborów minęły ponad 2 lata, a była władza nadal nie potrafi pogodzić się z wolą większości mieszkańców. Honor i demokracja to dla nich obce pojęcia.

Mieszkaniec
25 minut temu

Brawa dla Tych co Go wybrali na Wójta,poziom wybranego bez komentarza….Zabłysnął już w sprawie gazu w Bogdaju(a właściwie jego braku),a teraz to… Wójt masakra.

2
0
Napisz co o tym sądziszx
×