Nie tak miał wyglądać pierwszy mecz Moonfin Magnus Ostrów w walce o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Ostrowianie przegrali w niedzielę w Krośnie z Cellfast Wilkami 41:49 i przed rewanżem na własnym torze mają osiem punktów straty. To jednak wciąż wynik, który pozostawia otwartą drogę do odwrócenia losów rywalizacji.
Spotkanie w Krośnie od początku zapowiadało duże emocje. Oba zespoły zakończyły rundę zasadniczą na dwóch ostatnich miejscach tabeli i teraz walczą o pozostanie na zapleczu PGE Ekstraligi. Wilki dodatkowo przystępowały do zawodów z wyjątkowo kiepską serią na własnym torze. Przed niedzielnym spotkaniem przegrały bowiem pięć kolejnych meczów u siebie.
W kwietniu ostrowianie pokazali jednak, że na torze w Krośnie można skutecznie walczyć. Wówczas Magnus zwyciężył 50:40. Tym razem gospodarze wzięli rewanż, choć długo nie mogli być pewni końcowego triumfu.
Krawczyk bohaterem Magnusa
Początek spotkania należał do gospodarzy, ale Magnus szybko odpowiadał. Po pierwszej serii Wilki prowadziły 14:10, a po kolejnych wyścigach przewaga krośnian zaczęła rosnąć.
Ważnym punktem ostrowskiego zespołu okazał się Jakub Krawczyk. Zawodnik, który jeszcze niedawno reprezentował barwy klubu z Krosna, w niedzielę był zdecydowanie najlepszym żużlowcem Magnusa. Zdobył aż 14 punktów i przez większą część zawodów utrzymywał ostrowian w grze.
Krawczyk po słabszym początku spotkania nabierał rozpędu z każdym kolejnym startem. Od ósmego wyścigu nie znalazł już pogromcy. W jedenastym biegu, korzystając z wykluczenia Gleba Czugunowa, samotnie pokonał Jasona Doyle’a. Później dołożył jeszcze trzy kolejne zwycięstwa.
To właśnie jego znakomita postawa sprawiła, że Magnus nie pozwolił rywalom odjechać na bezpieczną przewagę.
Wilki długo nie mogły odskoczyć
Po jedenastu wyścigach gospodarze prowadzili 34:26. Wydawało się, że Wilki mogą kontrolować spotkanie, ale ostrowianie wciąż mieli swoje argumenty.
W dwunastym biegu Nicolai Heiselberg po bardzo dobrym manewrze wyprzedził Chrisa Holdera i wspólnie z Radosławem Kowalskim zapewnił gospodarzom remis. Trzynasty wyścig również zakończył się wynikiem 3:3, a Krawczyk po raz kolejny przywiózł trzy punkty.
Przed biegami nominowanymi Wilki prowadziły 41:31.
Kluczowy okazał się wyścig czternasty. Tobiasz Musielak wygrał start i nie oddał prowadzenia, a Heiselberg na dystansie wyprzedził Chrisa Holdera. Wilki wygrały 4:2 i powiększyły przewagę do dziesięciu punktów.
W ostatnim biegu Krawczyk po raz czwarty z rzędu zameldował się na pierwszym miejscu. Frederik Jakobsen zdołał jeszcze wyprzedzić Mateja Zagara, ale nie był w stanie dogonić Jasona Doyle’a. Ostatecznie Wilki wygrały 49:41.
Osiem punktów do odrobienia w Ostrowie
Dla gospodarzy niedzielne zwycięstwo było szczególnie ważne. Po 119 dniach Cellfast Wilki w końcu wygrały spotkanie na własnym torze.
Magnus wraca jednak do Ostrowa z nadzieją. Osiem punktów straty w dwumeczu to przewaga, którą można odrobić na Stadionie Miejskim. Tym bardziej że ostrowianie w rundzie zasadniczej potrafili na własnym torze wygrywać wysoko.
Kluczowe będzie jednak to, aby do dyspozycji zespołu byli wszyscy najważniejsi zawodnicy, a przede wszystkim aby pozostali seniorzy dołączyli poziomem do Krawczyka. W Krośnie zabrakło przede wszystkim stabilności. Czugunow zdobył 5 punktów, Chris Holder również zakończył zawody z dorobkiem 5 „oczek”, a Frederik Jakobsen wywalczył 9.
Po stronie Wilków liderem był Jason Doyle, który zdobył 13 punktów. Bardzo dobrze spisali się także Tobiasz Musielak (10+2) oraz Nicolai Heiselberg (8+1).
Rewanż w Ostrowie zapowiada się więc niezwykle emocjonująco. Magnus musi odrobić osiem punktów, aby odwrócić losy rywalizacji. Zadanie nie będzie łatwe, ale po tym, co wydarzyło się w Krośnie, trudno wskazać zdecydowanego faworyta całego dwumeczu.
Jedno jest pewne – w Ostrowie czeka nas walka do ostatniego wyścigu.





