Po nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego trwa polityczna wymiana argumentów dotycząca finansowania sportu zawodowego. Po ostrym stanowisku prezydent Beaty Klimek, która mówiła o „zamachu na pensje pracowników” oraz zagrożeniu dla konkursów sportowych, swoją wersję wydarzeń przedstawił przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Paduch.
Z jego relacji wynika, że radni nie sprzeciwiali się zwiększeniu środków na sport. Wręcz przeciwnie – zdecydowali o ich podniesieniu.
7,7 mln zł na sport zawodowy
Jak poinformował Jakub Paduch, podczas sesji rada zwiększyła finansowanie sportu zawodowego z 6 mln do 7,7 mln zł w 2026 roku.
Dodatkowe 1 mln 550 tys. zł ma trafić do klubów sportowych w ramach konkursu, natomiast 150 tys. zł przeznaczono jako nagrodę za wybitny wynik sportowy dla Rebud KPR Ostrovii.
Zdaniem przewodniczącego od początku nie było sporu o to, czy sport należy wspierać, lecz z jakiego źródła powinny pochodzić pieniądze.
Ulica Reymonta czy inne źródło?
Według Jakuba Paducha prezydent Beata Klimek zaproponowała, aby środki na sport pochodziły z rezygnacji z przebudowy ulicy Reymonta.
Na takie rozwiązanie większość radnych nie wyraziła zgody.
Jak podkreśla przewodniczący, przetarg na przebudowę został już rozstrzygnięty, a najkorzystniejsza oferta była o około 300 tys. zł niższa od kwoty zabezpieczonej w budżecie.
Radni mieli wcześniej proponować prezydent miasta wskazanie innego źródła finansowania z wydatków bieżących, bez rezygnacji z inwestycji drogowej.
Pieniądze tymczasowo z funduszu wynagrodzeń
Największe emocje budzi decyzja o wskazaniu jako źródła finansowania środków zapisanych na wydatki osobowe Urzędu Miejskiego.
To właśnie ten zapis prezydent Beata Klimek określiła jako zagrożenie dla wynagrodzeń pracowników i możliwe źródło przyszłych sporów sądowych.
Jakub Paduch przekonuje jednak, że rozwiązanie ma charakter tymczasowy.
Jeśli w najbliższym czasie zostanie przedstawione lepsze źródło finansowania, jesteśmy gotowi przywrócić te środki. Nigdy nie chodziło nam o blokowanie czegokolwiek, ale o odpowiedzialne zarządzanie finansami miasta – podkreśla.
Przewodniczący nie zgadza się również z argumentami, że decyzja rady doprowadzi do problemów z funkcjonowaniem magistratu.
Przypomina, że podobne ostrzeżenia pojawiały się wcześniej przy uchwalaniu budżetu i zmianach finansowych, gdy mówiono o zagrożeniu dla sportu, inwestycji czy wynagrodzeń nauczycieli. Jak zaznacza, żaden z tych scenariuszy ostatecznie się nie sprawdził.
Zmiany w finansowaniu sportu
Jednocześnie Jakub Paduch zapowiada, że obecny system podziału środków dla klubów sportowych prawdopodobnie przejdzie do historii.
W Radzie Miejskiej trwają prace nad nowymi zasadami finansowania sportu. Według autorów projektu mają one sprawić, że system stanie się bardziej przejrzysty, transparentny i oparty na jasnych kryteriach znanych klubom z wyprzedzeniem.
Czy mieszkańcy chcą wydawać coraz więcej?
Spór pomiędzy prezydent miasta a większością rady wywołał również szerszą dyskusję o skali wydatków na sport zawodowy.
Ostrów Wielkopolski liczy około 65 tysięcy mieszkańców. Frekwencja na wydarzeniach sportowych organizowanych przez zawodowe kluby wynosi łącznie około 6 tysięcy kibiców, co odpowiada niespełna 9,25 proc. liczby mieszkańców. Oczywiście część osób uczestniczy w więcej niż jednym wydarzeniu lub dopinguje różne drużyny, dlatego nie można utożsamiać tej liczby z liczbą unikalnych mieszkańców zainteresowanych sportem. Mimo to dla części ostrowian staje się to argumentem w dyskusji o wysokości publicznych dopłat.
W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się głosy, że wielomilionowe dotacje dla zawodowego sportu powinny zostać poddane głębszej analizie. Zwolennicy ograniczenia wydatków wskazują, że profesjonalne kluby – zwłaszcza występujące w najwyższych klasach rozgrywkowych – powinny w większym stopniu opierać swoje funkcjonowanie na sponsorach, wpływach z biletów i działalności komercyjnej, a rola miasta powinna sprowadzać się do symbolicznego wsparcia oraz finansowania sportu dzieci i młodzieży.
Podnoszony jest również argument, że znaczna część miejskich pieniędzy trafia do zawodników spoza Ostrowa Wielkopolskiego, w tym również z zagranicy, podczas gdy korzyści dla wszystkich mieszkańców są trudniejsze do jednoznacznego oszacowania.
Jednocześnie podobne pytania coraz częściej pojawiają się również w odniesieniu do finansowania szeroko rozumianej kultury. Część mieszkańców zwraca uwagę, że także w tym obszarze wydawane są znaczne środki publiczne, mimo że zainteresowanie niektórymi wydarzeniami jest wielokrotnie mniejsze niż frekwencja na meczach.
W tej dyskusji powraca jeszcze jeden argument – mieszkańcom Ostrowa Wielkopolskiego nigdy nie gwarantowano, że miasto będzie posiadało drużyny walczące o mistrzowskie tytuły. Dlatego coraz częściej słychać opinie, że sukces sportowy nie powinien automatycznie oznaczać coraz większych wydatków z miejskiej kasy.
Zapowiadana reforma zasad finansowania sportu może więc okazać się jedną z ważniejszych zmian w miejskiej polityce w ostatnich latach. Bez względu na jej ostateczny kształt jedno wydaje się pewne – zarówno sport, jak i kultura są dziedzinami, w których praktycznie zawsze można wydać więcej pieniędzy. Kluczowym pytaniem pozostaje, gdzie przebiega granica pomiędzy ambicjami miasta a możliwościami jego budżetu oraz oczekiwaniami wszystkich mieszkańców.





