W niedzielę wieczorem na trasie Baszków – Zduny w powiecie krotoszyńskim doszło do zdarzenia drogowego, w wyniku którego obywatel Ukrainy, prowadząc motocykl, przewrócił się. Upadek był na tyle mocny, że doznał obrażeń ciała.
Badanie alkomatem wykazało 1,6 promila alkoholu. Motocyklistę zabrano do szpitala. Służby otrzymały zgłoszenie o godzinie 21.20.
Młodość rządzi się swoimi prawami. Często nieletni nie potrafią przewidzieć konsekwencji swoich zachowań, co może spowodować, że wpadną w kłopoty. Tak też było w sobotę przed północą w Krotoszynie.
16-latka spowodowała straty materialne o wartości przekraczającej 100 tysięcy złotych. Jak do tego doszło? W sobotę, po godzinie 23:00, wzięła od znajomego kluczyki do samochodu marki Citroën C3 i wjechała w elewację trybuny głównej lokalnego stadionu na krotoszyńskich błoniach.
Zarządca obiektu oszacował straty na 100 tysięcy złotych, nie uwzględniając przy tym kosztów naprawy pojazdu.
Niestety, 16-latka nie posiadała uprawnień do kierowania pojazdem, co uniemożliwiło skorzystanie z ubezpieczenia OC pojazdu.
Świadkowie zdarzenia twierdzą, że dziewczyna chciała popisać się swoimi umiejętnościami jazdy samochodem. Wzięła od kolegi kluczyk od citroena. Wyjeżdżając z parkingu, zamierzała włączyć się do ruchu. Znajomi usłyszeli ryk silnika i nie mogli uwierzyć w to co widzą. Ich koleżanka wjechała najpierw na chodnik, uszkadzając stojak na rowery wraz z jednośladem , a na końcu uderzyła w elewację budynku.
Kolega 16-latki został ukarany mandatem za użyczenie pojazdu osobie bez uprawnień.
Do rozkraczenia ciągnika rolniczego doszło w wyniku zdarzenia drogowego, w którym brał jeszcze udział samochód osobowy. Wypadek miał miejsce na drodze wojewódzkiej 442 pomiędzy miejscowościami Obory, a Rudą Wieczyńską (okolice Gizałek w powiecie pleszewskim).
– Ciągnik, po uderzeniu, przewrócił się i z ciągnika wypadł traktorzysta, który po przybyciu strażaków znajdował się poza pojazdem z widocznym otwartym złamaniem nogi. Samochodem osobowym podróżowały 3 osoby, które również znajdowały się poza pojazdem. Po zaopatrzeniu przez ratowników medycznych, dwie osoby, traktorzysta i pasażer samochodu osobowego zostały przetransportowane na oddział SOR pleszewskiego szpitala. Pozostałe dwie osoby po zbadaniu zostały na miejscu zdarzenia – informuje portal Pleszew24.info st. kpt. mgr inż. Paweł Mimier, rzecznik prasowy KP PSP w Pleszewie.
Około godziny 10 doszło do wypadku na skrzyżowaniu ulic Kr. Jadwigi oraz Mickiewicza w Ostrowie Wielkopolskim. Jedna osoba została ranna.
Około 20-letnia kobieta jechała audi a3 ulicą Mickiewicza i nie zatrzymała się na STOP-ie. Ulicą Kr. Jadwigi od strony alei Słowackiego jechał 76-letni mężczyzna.
Uskarżał się na ból lewej ręki oraz brzucha. Został zabrany do szpitala w celu dokładniejszej diagnostyki.
Osobowe volvo uderzyło w drzewo po policyjnym pościgu. Dwie osoby są poszkodowane, a w okolicy lądowały śmigłowce medyczne. Do tego wypadku doszło w okolicy Ligoty Dziesławskiej w gminie Syców. gminie Syców.
Dzisiaj po godzinie 18 na drodze krajowej nr 25 w okolicach Drołtowic i Ligoty Dziesławskiej doszło do wypadku. Ze wstępnych informacji wynika, że samochód uderzył w przydrożne drzewo. Za pojazdem był prowadzony policyjny pościg.
Na miejsce wezwano też pogotowie ratunkowe, straż pożarną i dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W pojeździe były dwie zakleszczone dwie osoby – 33-letnia kobieta i 26-letni mężczyzna. Strażacy musieli użyć nożyc hydraulicznych, aby je wydostać.
Jeden z kierowców zadzwonił na numer alarmowy i poinformował, że trasą S8 jedzie volvo, które dziwnie się porusza i miał obawy, iż kierowca może być pod wpływem alkoholu. Policjanci z drogówki ustawili się na tej drodze i podjęli próbę kontroli. Pomimo sygnałów świetlnych i dźwiękowych, pojazd nie zatrzymywał się, a nawet przyspieszał. W pewnym momencie zjechał na drogę krajową numer 25 i uderzył w przydrożne drzewo na wysokości Ligoty Dziesławskiej. Stan kobiety określany jest jako bardzo ciężki, a mężczyzny jako ciężki – powiedziała nam st. asp. Bernadeta Pytel, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.
Poszkodowani zostali przetransportowani śmigłowcami medycznymi do szpitali. Obecnie trwają czynności mające na celu ustalenie dokładnych przyczyn i okoliczności wypadku
Od wypadku na wjeździe do Odolanowa minęły prawie cztery miesiące. Po takim czasie policjanci zaczęli szukać nowych świadków. Powodem jest pozyskanie nowych informacji, które należy zweryfikować. Dlatego jeśli ktoś z Was lub ktoś kogo znacie był świadkiem tamtego wypadku, a nie był przesłuchiwany przez policję, powinien się zgłosić.
Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami
Do wypadku doszło 11 stycznia 2024 roku około godziny 9:30 na ulicy Kaliskiej w Odolanowie. W wyniku wypadku zginęły dwie osoby. W związku z nowymi ustaleniami policjantów i koniecznością wyjaśnienia dodatkowych okoliczności sprawy poszukiwani są kolejni świadkowie zdarzenia.
Świadkowie opisanego zdarzenia oraz osoby będące w posiadaniu informacji jak również świadkowie, którzy mogli oddalić się z miejsca zdarzenia proszeni są o kontakt z prowadzącym sprawę asp. sztab. Bartoszem Małkowskim tel. 47 77 54 286 lub 47 77 54 200, całodobowo 47 77 54 211. Informacje można przekazywać również na adres: rz******************@************ov.pl
Dwie nieletnie dziewczyny jechały dużym quadem leśną drogą biegnącą wokół zbiornika wodnego w miejscowości Głuszyna (powiat ostrzeszowski). Na łuku drogi zjechały na zewnątrz i przecisnęły się pomiędzy drzewami, cudem nie uderzając czołowo.
Nieoficjalnie mówi się, że w zdarzeniu miał brać też udział samochód osobowy. Nastolatki zostały przetransportowane śmigłowcem oraz karetką do szpitala w Ostrowie Wielkopolskim.
Nie każdy 18-latek ma odpowiednio sporo rozumu, ale niektórzy z nich mają już sporo szczęścia. O takowym może mówić kierowca volkswagena golfa, który z impetem uderzył w drzewo. Silnik z pojazdu został wyrwany i znalazł się kilkadziesiąt metrów dalej.
Do zdarzenia drogowego doszło na drodze Lubinia Mała – Dobieszczyzna w powiecie jarocińskim. Zgłoszenie wpłynęło we wtorek o godzinie 23.
Z relacji świadków wynika, że młody mężczyzna miał opuścić zniszczonego volkswagena o własnych siłach i udał się do pobliskiego domu, aby mieszkańcy wezwali dla niego pomoc. Niektórzy twierdzą, że nastolatek może mówić o cudzie. Młodzieńca z powiatu pleszewskiego, który okazał się być trzeźwym, przetransportowano do szpitala w Jarocinie. Doznał jedynie obrażeń ręki.
W poniedziałek po godzinie 21 doszło do zdarzenia drogowego z udziałem jednego auta osobowego, które wpadło w wysepkę.
Kolizja miała miejsce w Przygodzicach przy szkole. Około 25-30-letnia jadąc od strony Wysocka peugeotem wjechała w łuk z prędkością około 90 km/h, choć za chwilę było ustąpienie pierwszeństwa.
Służby ratunkowe zostały poinformowane o wypadku drogowym tuż przed godziną 7 rano. Straż pożarna oraz policja jechały do Zacharzewa, gdzie zderzyły się samochód opel astra oraz autobus nauki jazdy.
Autobusem podróżował instruktor oraz trzech kursantów z czego dwóch jechało na egzamin do Kalisza. Kobieta wyjechała oplem z ulicy podporządkowanej i uderzyła w bok autobusu. Nie zauważyła znaku ustąp pierwszeństwa
Na egzamin zabrał kursantów inny samochód nauki jazdy. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
O godzinie 18 doszło do niebezpiecznej sytuacji. Kierowca samochodu ciężarowego najprawdopodobniej zasłabł i stracił kontrolę nad pojazdem. Na szczęście ciężarówka zatrzymała się na barierze energochłonnej, a nie przejechała na drugą stronę.
Na miejsce wysłano karetkę, policję oraz straż pożarną. Poszkodowanego zabrano do szpitala na diagnostykę.
Pojazd przewoził puste palety.
Do zdarzenia doszło na obwodnicy Ostrowa Wielkopolskiego, przed rondem Strugi.
Do potrącenia 9-letniej dziewczynki doszło na alei Powstańców Wielkopolskich w Ostrowie Wielkopolskim. Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziewczynka nagle wybiegła zza zaparkowanych samochodów.
Zdarzenie miało chwilę przed godziną 14. Około 30-letnia kierująca oplem niewiele mogła zrobić kiedy dziewczynka wbiegła w bok jej auta.
Pod opieką babci znajdowały się dwie dziewczynki, ale na szczęście tylko jedna z nich została poszkodowana. Potrącenie miało miejsce poza przejściem dla pieszych.
Policja wskazała na winę dziecka, dlatego właścicielka auta będzie mogła dochodzić odszkodowania, z powodu uszkodzonego auta, na drodze cywilnej.
W niedzielne spokojne popołudnie doszło do niegroźnej kolizji na ulicy Limanowskiego, przy wjeździe do szpitala. Kierowca BMW zaczął zwalniać, ponieważ pojazd przed nim zatrzymywał się. Jadący jako trzeci taksówkarz z nieznanego powodu zbyt późno rozpoczął gwałtowne hamowanie. W efekcie uderzył w tył BMW.
Co ciekawe w mercedesie wystrzeliła poduszka kierowcy (taksówkarz miał zapięte pasy bezpieczeństwa), natomiast pasażer siedzący z tyłu efektownie poleciał do góry, uderzając głową w sufit. On nie miał zapiętych pasów. Dlatego jak widać nawet przy małych prędkościach, rozwijanych po mieście, może się opłacić zapinanie pasów bezpieczeństwa.
Wychodzą na jaw nowe fakty dotyczące wypadku, do którego doszło w sobotę w Psarach. Rowerzystka w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu, a motocyklista przebywa w kaliskim szpitalu na oddziale neurochirurgii.
Okazuje się, że do wypadku by nie doszło gdyby 45-letni mieszkaniec Rososzycy nie zignorował posiadanego czynnego zakazu prowadzenia pojazdów. Mężczyzna nie tylko zignorował zakaz, ale także rozpędził motocykl do dużych prędkości w terenie zabudowanym. Potwierdza to nagranie z monitoringu z sali OSP w Psarach, gdzie doszło do wypadku.
Pomimo wysiłków lekarzy, dzisiejszej nocy zmarła 23-letnia kobieta, uczestniczka wypadku w Psarach. Przypomnijmy, że w sobotę doszło tam do zderzenia motocyklisty z rowerzystką.
Ciąg dalszy artykułu pod zdjęciami
I choć rowerzystka trafiła od razu na blok operacyjny, obrażenia okazały się zbyt poważne.
Przypomnijmy, że do bardzo poważnego wypadku doszło w sobotę w miejscowości Psary o godzinie 19.10 przy sali OSP.
23-letnia kobieta była reanimowana jeszcze na miejscu. W stanie krytycznym podjęto decyzję o przetransportowaniu jej do szpitala. Motocyklista był przytomny, ale miał uraz głowy oraz nogi.
Z zapisu monitoringu wiadomo, że wszyscy uczestnicy jechali w tą samą stronę, od centrum Psar w kierunku Latowic. Rowerami jechały dwie osoby. Nieoficjalnie był to ojciec z córką. Mężczyzna pierwszy gwałtownie skręcił w lewo na drugą stronę drogi. Tuż za nim ten sam manewr zaczęła wykonywać młoda kobieta.
W tym momencie z dużą prędkością, mniej więcej na środku drogi, wjechał w nią motocyklista, mieszkaniec Rososzycy. Motocykl następnie z impetem uderzył w wiatę przystanku, niszcząc jej konstrukcję.
Na miejsce wysłano zastępy straży pożarnej, dwie karetki oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Bezpośrednio po wypadku już zdecydowano się podłączyć AED do kobiety, ponieważ jej stan wskazywał na odniesienie bardzo poważnych obrażeń ciała.
Jeszcze przed przeniesieniem do karetki rozpoczęto reanimację, która była kontynuowana w ambulansie jadącym na sygnałach do jednego ze szpitali.
Biegły sądowy i następnie sąd zdecydują kto w jakim stopniu przyczynił się do wypadku.
Około godziny 18.30 doszło do zderzenia dwojga rowerzystów na terenie kompleksu Piaski-Szczygliczka. W zdarzeniu brały udział 15-letnia dziewczyna oraz młody mężczyzna. Poszkodowanego zabrano do szpitala.
15-latka jechała rowerami wraz z dwiema koleżankami. Jadąc od strony parku linowego postanowiły skręcić w lewo w stronę restauracji przy statku. Z przeciwka jechał rowerzysta. W wyniku zajechania drogi, doszło do kontaktu.
O ile 15-latce nic się nie stało, to mężczyzna wymagał przewiezienia do szpitala. Był oszołomiony i nie mógł wstać. Policjanci wezwali rodzica 15-latki i w zależności od obrażeń ciała mężczyzny, będzie zastosowana odpowiednia procedura.
Oboje uczestnicy poruszali się bez kasków założonych na głowie.
Aktualizacja Rowerzysta ma złamany bark i odmę płucną.
Dwóch młodych mężczyzn spłonęło po uderzeniu motocykla w tył ciągnika rolniczego. Do zdarzenia doszło w sobotni wieczór, po godzinie 20.30, raptem 35 km od granicy powiatu ostrowskiego.
Wypadek miał miejsce na drodze wojewódzkiej pomiędzy Dąbrową a Nowosiedlicami w powiecie oleśnickim. Z ustaleń lokalnych dziennikarzy wynika, że drogą poruszały się trzy motocykle. Kierowca pierwszego skutecznie wyprzedził ciągnik. Drugi jednoślad uderzył w tył maszyny rolniczej, a kierowca trzeciego motocykla ratował się zjeżdżając na pobocze.
Motocykl, który zderzył się z ciągnikiem stanął w płomieniach, które objęły też dwie podróżujące nim osoby. Nie udało się ich uratować. Wiadomo, że kierowca ciągnika był trzeźwy i jechał prawidłowo.